Wenshan Bao Zhong

Nazwa: Wenshan Bao Zhong (文山包種)

Kraj pochodzenia: Tajwan

Miejscowość / Region (prowincja): północny Tajwan, Wenshan, plantacja położona ok. 800 m n.p.m.

Zbiór: maj 2017

Kultywar: Qing Xin (青芯)

Sklep: eherbata.pl

Liście: całe, rolowane

Kolor liści: zielone, oliwkowe

Kolor herbaty: pomarańcz z domieszką żółtego

Zapach suszu: grzanki i cytrusy, z delikatnymi echami groszku

Tryb parzenia: 90° C, ok. 5-6 g na 100 ml, serie krótkich zaparzeń od 30 s. wzwyż, można także w czajniczku zaczynając od 2 minut, temperatura ta sama, ilość ta sama.

 

Herbata…

W północnej części Tajwanu, w Wenshan, produkuje się testowaną dziś herbatę. Wenshan Bao Zhong, bo o niej mowa, jest bardzo świeżą i lekką herbatą. To delikatnie utleniony, w ok. 10% oolong. Można go śmiało porównać do zielonej herbaty.

Wenshan-Bao-Zhong-2016_eherbata_001

Góry, wysokość 800 metrów nad poziomem morza i odpowiednie warunki klimatycznie idealnie wpływają na tamtejsze krzewy herbaciane. Czasami jednak warunki pogodowe bywają kapryśne, co również odbija się na herbacie. Ale czy tylko negatywnie? Tym razem, zbiory opóźnione były o blisko 3 tygodnie, jednak wpłynęło to korzystnie na smak herbaty. Liście miały więcej czasu by skorzystać z dobrodziejstw gleby przekazywanej im przez krzew.

Wenshan-Bao-Zhong-2016_eherbata_002

O ile większość upraw na Tajwanie traktowana jest już mechanicznie, tak w tym przypadku herbata zbierana była wyłącznie ręcznie. Zmniejsza to bardzo wydajność, jest bardziej pracochłonne, zwiększa koszty, ale daje możliwość większej kontroli nad produktem końcowym. I zaraz to zweryfikujemy…

Wenshan-Bao-Zhong-2016_eherbata_003

Od razu napiszę, że warto herbatę parzyć w stylu chińskim. Jest bardzo wydajna. Można ją spokojnie zaparzyć do 4-5 razy. Kolejne mogą wydawać się już coraz bardziej wodniste i pozbawione aromatu.

Wenshan-Bao-Zhong-2016_eherbata_004

Herbatę testowałem w dwóch turach. Pomiędzy nimi był tydzień odstępu.
Podczas pierwszego testu smak naparu był bardzo wyrazisty, wyczuwało się świeże  warzywa, z lekką goryczką, delikatne nuty ogórkowe, posmaki świeżych strączków groszku oraz glonów, finisz był długi, maślany z akcentami glonów gdzieś na końcu języka.

Wenshan-Bao-Zhong-2016_eherbata_005

Podczas drugiego testu w naparze wyczuwalne były głównie maślane ciasteczka, odrobiny nut warzywnych (strączki, szczaw, włoszczyzna z zupy) przechodzące w owoce cytrusowe. Finisz równie wspaniały jak w pierwszym przypadku. Doskonała, delikatna herbata oolong.

Na stronie sklepu napisane jest, że herbatę można również przyrządzać na zimno. Szczerze mówiąc nie przepadam za tym stylem, więc nie próbowałem.

Herbata pakowana jest na Tajwanie w torebki 50 g.

Reklamy

Hu Yuan Keng Mei Zhan Yancha

Nazwa: Hu Yuan Keng Mei Zhan Yancha

Kraj pochodzenia: Chiny

Miejscowość / Region (prowincja): rezerwatowy obszar gór Wuyi/Fujian

Zbiór: maj 2016

Sklep: TheTea

Liście: całe, niektóre poszarpane

Kolor liści: kasztanowe, zgniłozielone

Kolor herbaty: ciemny pomarańcz z domieszką żółtego

Zapach suszu: pachnie jak stary spieczony chleb plus nuta jakby kamienna (nie potrafię jej dokładnie zidentyfikować)

Tryb parzenia:

  • serie krótkich parzeń: 6-7 g na 100 ml w temperaturze ok. 100° C
  • serie dłuższych (europejskich) parzeń: ok. 5 g na 250-300 ml w temperaturze ok. 100° C, pierwsze parzenie 1, kolejne zwiększane co minutę lub pierwsze 2 min., a drugie 4 min.

Herbata…

Herbatę otrzymałem w kwietniu 2017 r. w ramach TheTea Club. To bardzo wartościowa forma rozprowadzania ciekawych i jednocześnie unikatowych herbat. Polecam uwadze czytającym ten blog, zarówno sklep TheTea, jak i klub.

Hu-Yuan-Keng-Mei-Zhan-Yancha_TheTea_001

Herbata powstała z krzewów herbacianych, które mają ponad 40 lat. Podczas produkcji liście zostały poddane doskonale przeprowadzonemu, średniemu prażeniu. Ponieważ krzewy herbaciane rosną głównie na wulkanicznych glebach, napar ma specyficzny posmak, którego nigdzie indziej nie znajdziecie.

Hu-Yuan-Keng-Mei-Zhan-Yancha_TheTea_002

Zrobiłem kilka testów tej herbaty i zawsze coś mnie w niej zaskakiwało. Pierwsze co charakteryzuje Mei Zhan to zapach naparu. Połączenie miodu jesiennego i przejrzałych owoców. Doskonały i bardzo wyrazisty.

Hu-Yuan-Keng-Mei-Zhan-Yancha_TheTea_003

Jak widać nie trzeba kupować mieszanek herbacianych sprzedawanych w wielu sklepach z podrzędną czerwoną (czarną) herbatą i suszonymi kawałkami owoców, by otrzymać wspaniały zapach naparu. W tym wypadku ten dobrze prażony oolong przebija wszelkie mieszanki.

Hu-Yuan-Keng-Mei-Zhan-Yancha_TheTea_004

Kolejna urzekająca rzecz – smak. Parząc herbatę na różne sposoby można wydobyć z niej prawdziwe fajerwerki dla podniebienia. I tak, gdy parzyłem w europejskim stylu otrzymałem słodki napar, pełen suszonych owoców (figi, rodzynki), delikatne nuty drzewno-tytoniowe, posmaki prażonej kukurydzy. Finisz słodki, dłuższy, miodowy (taki późno jesienny miód).

Hu-Yuan-Keng-Mei-Zhan-Yancha_TheTea_005

Podczas parzenia w stylu chińskim (metodą serii krótkich parzeń) moje podniebienie i język bombardowany był smakiem mineralnym, z elementami słodu (lekko przypomina pszeniczne piwo), posmaki drewna i lekkiej kakaowej goryczki. Wszystko to w ustach ładnie się mieszało i dawało fajny goryczkowo-słodki efekt. Niezapomniany. Na koniec, wspaniały miodowy, z nutami leśnych owoców, finisz. Bardzo, bardzo dobry oolong!

Hu-Yuan-Keng-Mei-Zhan-Yancha_TheTea_006

Assam Brahmaputra

Nazwa: Assam Brahmaputra

Kraj pochodzenia: Indie

Miejscowość / Region (prowincja): Assam

Zbiór: brak danych

Sklep: Czajownia, Wrocław

Liście: postrzępione

Kolor liści: ciemnobrązowe

Kolor herbaty: czerwono-kasztanowy

Zapach suszu: tytoń i wiśnie

Tryb parzenia: ok. 3 g na czajniczek 100 ml, temperatura ok. 96 C, czas: 2′, kolejne parzenie 4′ ewentualnie można zacząć od 3′ a później 5′-6′.

Assam-Brahmaputra-czajownia_001

Gdy przychodzi jesień wiele analogowych dusz chowa się pod kocyk, z kubkiem herbaty w jednej i książką w drugiej dłoni. Mruczą, piją, czytają, mruczą. Za oknami pada deszcz kolorowych liści gnanych wiatrem na wieczny spoczynek na przemian z łzawymi strugami na szybach. Ciepło domowego zacisza, gdzie myśli przeplatają się z cykaniem zegara. Książka może być wciągająca, że zapominamy w końcu o słocie, o całym umierającym świecie, a może być też taka, dzięki której co chwilę popadamy w zadumę nad czytanym tekstem.

Kubek z herbatą delikatnie paruje. Do naszych nosów dociera wspaniała wiśniowo-miodowa woń. Kolejny łyk, ciepło rozchodzi się po brzuszku, a uśmiech rozjaśnia usta.

Assam-Brahmaputra-czajownia_002

Uwielbiam te jesienne wieczory z kubkiem herbaty. Ostatnio spędzałem je z herbatą odkrytą przed około 170 laty przez braci Bruce. Rosnące dziko przez tysiące lat, w bagnistej dżungli dorzecza Brahmaputry, krzewy herbaciane zostały dokładnie wyselekcjonowane i przez lata pracowano nad ich obecnymi właściwościami smakowymi. Może to tylko reklama, a może i prawda, ale herbaciane krzewy nawozi się naturalnymi nawozami (pozyskiwanymi od hodowanych specjalnie do tego celu słoni) oraz nie stosuje herbicydów. Niestety wiele osób musi wtedy ręcznie walczyć z chwastami. Coś za coś.

Assam-Brahmaputra-czajownia_003

Warto sięgnąć, chociażby na próbę, po tę herbatę o jakże bogatym aromacie, obfitym smaku. Nie jest to może mistrzyni wśród czerwonych (pol. czarnych) herbat, ale czyż każdy musi być doskonały? Ważne by smakować, delektować i wciąż poznawać nowe napary. Ważne by znaleźć swoje zaciszne miejsce, koc, książkę i kubek z gorącą herbatą. Zobaczycie, smak i mruczenie samo będzie się do was łasić…

Assam-Brahmaputra-czajownia_004

Święto Herbaty / Svátek čaje 2018

O Święcie Herbaty w Cieszynie słyszałem i czytałem już wiele razy. Tego roku postanowiłem się wybrać, by naocznie sprawdzić magię tego miejsca. Podróż daleka, bo z północy kraju na samo południe. Jak się okazało miejsce wcale nie było magiczne, a cała magia pochodziła od osób organizujących Święto Herbaty oraz od osób uczestniczących w wydarzeniu. Coś wspaniałego i nieziemskiego! Niestety pogoda w tym roku nie dopisała. Było dość chłodno i pochmurnie. Ale jakby padało lub było nazbyt upalnie także pewnie bym narzekał, więc może jednak pogoda była właściwa?

Co do samego święta, to było bardzo dobrze zorganizowane i moje oko nie dostrzegło zgrzytów. Przy zakupie biletu otrzymywaliśmy czarkę herbacianą. Wspaniały pomysł i bardzo piękna pamiątka. Czarka posłużyła także do wielu degustacji herbacianych. Spotkałem starych znajomych, poznałem też wielu nowych. Wypiłem litry herbaty, kupiłem kilkanaście ciekawych utensyliów oraz kilkanaście paczek herbaty. Obdarowany zostałem też próbkami herbat niedostępnych w Polsce. Wspaniały prezent! Do domu wróciłem uśmiechnięty i duchowo naładowany optymizmem.

Poniżej fotorelacja ze Święta Herbaty 2018. Miłego oglądania i… do zobaczenia za rok!

010406070809101213141516171819202122232425262728293031323334353738394041424344454647484950525354555657585960616263646566676869707172737475

Ai Jiao Pinglin Oolong 2016

Nazwa: Ai Jiao Pinglin Oolong

Kraj pochodzenia: Tajwan

Miejscowość / Region (prowincja): półdziki ogród Pinglin, Nantou

Zbiór: maj 2016

Sklep: TheTea

Liście: większość całych, niektóre podgryzione i postrzępione

Kolor liści: zielono-oliwkowo-brązowe

Kolor herbaty: żółto-pomarańczowy

Zapach suszu: prażona skórka od chleba

Tryb parzenia: ok. 8 g na czajniczek 250 ml, temperatura ok. 96 C, czas: 2′, 4′ ewentualnie w gaiwanie ok. 5 g zaczynając z czasem 20 s. i zwiększając czas parzenia w kolejnych o 20 s.

 

Ai-Jiao-Pinglin-Oolong-2016_TheTea_003

Herbata…

Na stronie sklepu strasznie zaintrygował mnie opis sprzedawanej herbaty:

„Co się stanie, gdy w półdzikim ogrodzie w Pinglin wyrosną krzewy gatunku Ai Jiao – starej odmiany krzewu herbacianego pochodzącej z gór Wuyishan – i wyprodukuje się z nich oolong w stylu herbat Gui Fei czy Hong Shui? Gdy do tego wyliczenia włączymy lokalnego farmera z dużym doświadczeniem, otrzymamy…” No właśnie, co otrzymamy?

Ai-Jiao-Pinglin-Oolong-2016_TheTea_005

Zacznijmy od tego, że do czynienia mamy z półdzikim ogrodem, a co za tym idzie, nie używa się tam środków do ochrony roślin. Krzewy herbaciane pozbawione tej ochrony narażone są na podgryzanie przez małe owady żerujące na liściach. Liście stosując obronne olejki eteryczne kształtują swój niepowtarzalny profil aromatu, który podczas obróbki zostaje zachowany, a niekiedy podbity jeszcze bardziej, co w efekcie przekłada się na smak naparu. Dzięki tym małym pożeraczom liści otrzymujemy niesamowity wachlarz smaków herbaty.

Ai-Jiao-Pinglin-Oolong-2016_TheTea_002

Podczas pierwszego parzenia dają się wyczuwać pysznie przypieczone grzanki z miodem, a także lekkie akcenty kwiatowe. Finisz jest lekko ostry z nutą grzanek, które maślanie kończą posmak na języku. Wspaniałe wrażenia.

Ai-Jiao-Pinglin-Oolong-2016_TheTea_001

Kolejne parzenia nie ustępują pierwszemu. Nadal mamy piękne kwiatowo-miodowe akcenty, z nutami przejrzałych owoców (taki mocno przejrzały agrest plus lekko winne gruszki – niesamowite!) z echem muskatu w jego doskonałej formie (tak, jak nie lubię herbat smakowych z muskatem, tak tutaj on mi nie przeszkadza).

Ai-Jiao-Pinglin-Oolong-2016_TheTea_006

Wspaniały oolong. Prawdziwe mistrzostwo wykonania jak i smaku.

Gorąco polecam Waszej uwadze!

Ai-Jiao-Pinglin-Oolong-2016_TheTea_007

Darjeeling Rohini Jethi Kupi (2017 i 2018)

Nazwa: Darjeeling Rohini Jethi Kupi

Kraj pochodzenia: Indie

Miejscowość / Region (prowincja): dystrykt Dardżyling, ogród Rohini

Kultywar: 2017 r.: AV2 (Aloobari Vegetative 2); 2018 r.: B157 (Bannockburn 157)

Numer partii: 2017 r.: Ex-14/17; 2018 r.: Ex-2/18

Zbiór: wiosna 2017 i 2018

Sklep: eherbata.pl

Liście: postrzępione, rzadko całe

Kolor liści: brązowo-oliwkowe

Kolor herbaty: jasnopomarańczowy

Zapach suszu: 2017 r.: pachnie jak skoszona łąka (trawa, koniczyna, mlecz), bardzo ożywczy i kwiatowy zapach; 2018 r.: pachnie jak warzywa suszone, wspaniałe, świeże i delikatne

Tryb parzenia: ok. 4-5 g na czajniczek 250 ml, temperatura ok. 95 C, czas: 2′, 4′ ewentualnie 1,5′ i 3′.

 

Herbata…

Początek wiosny. Usiadłem z książką Ryōkan. Słońce delikatnie mnie grzało po plecach. Jak przywitać należycie Pierwszy Dzień Wiosny?

Z kijem w ręce wędruję do wsi wzdłuż brzegu rzeki.
Na płocie trzyma się jeszcze trochę śniegu,
ale wschodni wiatr przynosi pierwsze oznaki wiosny.
Głos słowika roznosi się od drzewa do drzewa.
Trawa zaczyna pokazywać pierwszy ciemnozielony połysk.
Niespodziewanie spotykam starego przyjaciela.
Siedzimy na pagórku roztaczającym widok na dolinę rzeki
i rozmawiamy ze sobą.
Później w jego domku otwieramy wiele książek
i pijemy herbatę.
W nocy tłumaczę ten wieczorny nastrój na wersy –
Kwiaty śliwy i wiersze, jak wspaniale razem*.

Darjeeling-Rohini-Jethi-Kupi-2017_eherbata_001

Mój wzrok padł na herbatę Rohini Jethi Kupi z Dardżylingu. Pamiętam, że parzyłem ją w zeszłym roku, opisałem ale nie zdążyłem dodać opisu na blogu. Wspaniale. Zrobię porównanie zeszłorocznej z tegoroczną.

Woda delikatnie szumi już w czajniku.

Darjeeling-Rohini-Jethi-Kupi-2017_eherbata_002

Herbata pochodzi z ogrodu Rohini, rozciągającego się na przestrzeni od 500 do 1400 m n.p.m. i znajduje się w niedużej odległości od granic z Bangladeszem, Nepalem, Chinami i Bhutanem. Historia jego bywała bardzo burzliwa. W pewnym okresie swego istnienia 80% ogrodu zostało zniszczone. Od 1994 roku ogród jest odnawiany poprzez obsadzenie go nowymi, starannie wyselekcjonowanymi kultywarami krzewów herbacianych. Obecnie jego powierzchnia zajmuje 145 hektarów.

 

Herbata z roku 2017 pochodzi z kultywaru oznaczonego jako AV2 (Aloobari Vegetative 2), natomiast tegoroczna z kulty waru oznaczonego jako B157 (Bannockburn 157).

Po zaparzeniu i wczytaniu się w zeszłoroczne notatki okazało się, że smak jest diametralnie różny.

Darjeeling-Rohini-Jethi-Kupi-2017_eherbata_003

2017

Parzenie pierwsze było bardzo spokojne, słodkie, kwiatowe. Napar idealny na pójście na wycieczkę, rozłożenie koca, położenie się ze źdźbłem trawy w ustach i oglądania baranków na niebie. Kolejne parzenie było już bardziej kwiatowe, słodkie, z bardzo przyjemnym finiszem. Napar pachniał lekko kwiatowo.

2018

Pierwsze parzenie to jak wybuch wiosny, wszędzie pełno pączków na drzewach, które w oczach pękają wyłaniając młode listki. Bardzo warzywny napar. Jeśli ktoś kocha to w naparach z Dardżylingu, to będzie miał tu fajerwerki w ustach. Wyborna. Pierwsze parzenie wypija się prawie duszkiem. Moc energii, moc wiosny. Kolejne parzenia to już nuty kwiatowe z dalekimi echami warzywnymi, wspaniały dłuższy finisz i to uczucie spełnienia na końcu. Mega pozytywna herbata.

Darjeeling-Rohini-Jethi-Kupi-2017_eherbata_004

* Ryōkan, Jedna misa, jedna szata, Łódź 2015.

Wuliang Gaoshan Oolong 2016

Nazwa: Wuliang Gaoshan Oolong 2016

Kraj pochodzenia: Chiny

Miejscowość / Region (prowincja): Yunnan (雲南)

Zbiór: 2016

Sklep: eherbata.pl

Liście: całe, rzadko postrzępione

Kolor liści: zielone, oliwkowe

Kolor herbaty: jasnożółty z nutami pomarańczowego

Zapach suszu: wspaniały zapach chlebowo-biszkoptowy

Tryb parzenia: ok. 5 g na czajniczek 250 ml, temperatura ok. 90 C, pierwsze parzenie 2 minuty, drugie parzenie 3 minuty, trzecie parzenie 5 minut (można też 2-1-2-4).

 

Herbata…

Junnan w Chinach jest bardzo znanym regionem wśród herbaciarzy. Produkuje się tam ogromne ilości herbaty czerwonej i zielonej. Sklepy zalane są odmianami czerwonej (czarnej) herbaty z tipsami. Niektóre są dobrej jakości, inne wołają o pomstę do nieba. Ale my dziś pić będziemy herbatę turkusową ooolong z Junnanu. Ta wysokogórska herbata produkowana jest ręcznie i posiada certyfikat uprawy ekologicznej.

Wuliang-Gaoshan-Oolong-2016_eherbata_001

Herbata oolong z Junnanu to rzadkość. Ale jak się okazuje, plantacja należy do Tajwańczyka, co daje już zielone światło, iż otrzymamy herbatę turkusową wyprodukowaną przez kogoś, kto się na tym zna.

Wuliang-Gaoshan-Oolong-2016_eherbata_002

Pierwsze co się rzuca w oczy, to ładne, zielone kuleczki zwiniętych ciasno liści. Będziemy mieli do czynienia z oolongiem, któremu bliżej do herbat zielonych, co znaczy, że nie powinien być palony (prażony).

Wuliang-Gaoshan-Oolong-2016_eherbata_003

Już sam zapach suszu wywołał delikatne mruczenie. Piękna chlebowo-biszkoptowa nuta. Praktycznie można wąchać i nie pić. Drżącymi rękoma zalałem jednak…

Wuliang-Gaoshan-Oolong-2016_eherbata_004

Pierwsze parzenia dają wydobyć z herbaty smaki kwiatowe z nutami delikatnych owoców. Gdzieś daleko w tle wyczuwalny jest biszkopt. Finisz długi, łagodny, kwitowy z lekko cytrusowymi nutami owocowymi. Praktycznie po pierwszym parzeniu daje się wyczuć rękę mistrza.

Wuliang-Gaoshan-Oolong-2016_eherbata_005

Kolejne parzenia są bardzo kwiatowe z nutami owocowymi. Ach co za wspaniałe nuty. Biszkopty co prawda są już prawie niewyczuwalne, ale ta delikatność owocowo-kwiatowa wspaniale rozchodzi się po podniebieniu. Bardzo delikatnie, długo.

Wuliang-Gaoshan-Oolong-2016_eherbata_006

Na koniec oglądam jak zawsze liście. I oczom nie wierzę. Co za perfekcyjna obróbka herbaty. Prawie wszystkie liście zachowane są w całości. Bardzo rzadki to przypadek, by któryś trafił się poszarpany. Ręka mistrza wyprodukowała tę herbatę. Polecam uwadze i idę parzyć kolejne czajniczki.

Wuliang-Gaoshan-Oolong-2016_eherbata_007

Wuliang-Gaoshan-Oolong-2016_eherbata_008