Darjeeling First Flush 2020 Tindharia BIO

Nazwa: Darjeeling First Flush 2020 Tindharia BIO

Kraj pochodzenia: Indie

Miejscowość / Region (prowincja): Darjeeling (Dardżyling)

Zbiór: marzec 2020

Sklep: czajownia.pl

Liście: z rozwiniętych młodych pączków i młodych liści

Kolor liści: jasnozielone, ciemnozielone, orzechowe plus srebrzyste tipsy

Kolor herbaty: odcienie pomarańczowego

Zapach suszu: prażone orzeszki, nuty warzywne i suszonej trawy

 

Początek nowego roku wśród herbaciarzy rozpoczyna się wraz z pojawieniem pierwszych herbat z Dardżylingu. Młodziutkie, świeże, wiosenne.

Darjeeling-FF-2017-Tindharia-(org)-DJ-01-FTGFOP1_czajownia_001

Wyobraźcie sobie olbrzymie ogrody herbaciane o świcie, gdzie mgły sennie się snują, bawiąc się w chowanego z pojedynczymi promieniami słońca. To tam w marcowy poranek zręczne dłonie zbieraczek zrywały liście. Ogród Thindaria położony jest sąsiedztwie innych słynnych ogrodów Giddapahar, Jungpana, czy Goomte i posiada międzynarodowy certyfikat BIO – ORGANIC. To właśnie z nich często pojawiają się pierwsze wiosenne herbaty w polskich sklepach. Rejon niby ten sam, ale posmaki herbat bywają bardzo różne. No, przynajmniej mnie się udaje wychwycić różnice.
Testowana herbata składa się głównie z mało przefermentowanych liści, zawiera znaczną ilość  tipsów (najszlachetniejszych młodziutkich listków), ale też liści pociemniałych (w których zaszły już procesy enzymatyczne), które nadają naparowi głęboki smak.

Darjeeling-FF-2017-Tindharia-(org)-DJ-01-FTGFOP1_czajownia_002

Do zaparzenia herbaty użyłem czajniczka o pojemności około ok. 200 ml. Użyłem około 4 gram suszu. Wszystko to zalałem wrzątkiem. A co. Wszak to herbata pomiędzy zieloną, a czerwoną (czarną). Powinna to wytrzymać. Zacząłem pierwsze parzenie od ok. 2 minut. Kolejne parzenie było tylko jedno i trwało 4 minuty. Im więcej dacie suszu tym krótsze róbcie pierwsze parzenie. Oczywiście można zalewać seriami krótkich parzeń i dłużej cieszyć się narastającym smakiem. Przy Dardżylingach często preferuję jedno parzenie i fajerwerki smaku. Taki poranek z herbatą napełnia mnie słońcem, nawet w niepogodny dzień. Uśmiech sam pojawia się delikatnie w kącikach ust.

Darjeeling-FF-2017-Tindharia-(org)-DJ-01-FTGFOP1_czajownia_003

Pierwsze parzenie i fajerwerki. To lubię! Smak warzywny z nutami prażonych orzechów plus owocowa słodycz w tle, lekko ostry finisz, krótki i warzywny. Najlepsze w tym wszystkim jest siorbanie tej herbaty. Siorbcie ile wlezie. Delektuje się, smakujcie i siorbcie. Niech wasze kubki smakowe oszaleją!

Drugie parzenie już spokojniejsze. Bardziej zbliżone do herbaty zielonej Smak bardzo słodki, kwiatowy, wspaniałe delikatne nuty dojrzałych owoców (brzoskwinia, morela), finisz bardzo krótki, łagodny, owocowy i słodki. Choć czasami wychodziła mi również herbata zielona z entego parzenia, zwana przeze mnie kwiatową wodzianką. Ale jak wspominałem, preferuję jedno parzenie.

Wspaniały początek wiosny!

Darjeeling-FF-2017-Tindharia-(org)-DJ-01-FTGFOP1_czajownia_004

 

 

HK Stored Wild Sheng Cha 1980’s

Nazwa: HK Stored Wild Sheng Cha 1980’s

Kraj pochodzenia: Chiny

Miejscowość / Region (prowincja): Yunnan

Odmiana krzewu: wielkolistna odmiana krzewu Da Ye

Zbiór: koniec lat 80 (do 2012 składowana w Hong Kongu)

Sklep: thetea.pl

Liście: zrolowane (z łodygami)

Kolor liści: odcienie brązu i antracytu

Kolor herbaty: czerwono-bordowa-czarna

Zapach suszu: zawilgotniałej piwnicy, butwiejącego drewna, mokrej ziemi

 HK-Stored-Wild-Sheng-Cha-1980's_TheTea_001

Rzadko można trafić na doskonałą herbatę Pu-erh. Na taką, która zapada głęboko w pamięci i do której można wracać bez przerwy. Dziś przedstawiam moją najlepszą herbatę Pu-erh. Herbatę, którą wciąż kupuję od 2017 roku i która mi się nie znudziła.

HK-Stored-Wild-Sheng-Cha-1980's_TheTea_002

Oto surowy Pu-erh z końca lat 80-tych. Herbata pochodzi z Chin, z regionu Yunnan i sprzedawana jest pod nazwą HK Stored Wild Sheng Cha 1980’s.

HK-Stored-Wild-Sheng-Cha-1980's_TheTea_003

Wyobraźcie sobie górskie zbocza w Yunnanie porośnięte dzikimi, wielkolistnymi krzewami herbaty. To z nich pod koniec lat 80-tych zręczne dłonie zbieraczek zrywały liście. Następnie zostały one  zapakowane w duże worki i złożone w wilgotnym magazynie. Wieloletnie dojrzewanie oraz powolna fermentacja nadały herbacie specyficzny charakter. Mija 30 lat i herbata w dalekiej Polsce wkładana jest do dzbanuszka i zalewana wrzątkiem. Jej woń wypełnia pomieszczenie.

HK-Stored-Wild-Sheng-Cha-1980's_TheTea_004

Do zaparzenia herbaty użyłem czajniczka o pojemności około 200 ml. Użyłem około 5-6 gram suszu. Wszystko to zalałem wrzątkiem przeprowadzając krótkie płukanie liści. Zlałem wodę i ponownie zalałem dymiący już aromatycznie susz wodą o temperaturze ok. 96°C. Zacząłem pierwsze parzenie od ok. 2 minut. Wykonałem serię czterech parzeń, których czas stopniowo zwiększałem (2-4-6-10).

HK-Stored-Wild-Sheng-Cha-1980's_TheTea_005

Pierwsze parzenie miało odcień ciemnoczerwony, by nie rzec kasztanowy. Kolejne było już ciemnobrązowe, a dwa ostatnie prawie czarne. I praktycznie od drugiego parzenia herbata pokazuje swe prawdziwe oblicze. Zimne, ziemne, mineralne.

HK-Stored-Wild-Sheng-Cha-1980's_TheTea_006

Doskonały, głęboki smak, wypełniony mineralnością, posmakami mokrego drewna, ziemistymi akcentami z domieszką ziół. Herbata jest słodkawa, bez cierpkości. A im dłużej parzona tym cięższa i bardziej mroczna. Pijąc ją wyczuwamy nie tylko mroczny smak, ale i wspaniały, nie słabnący zapach zawilgotniałej piwnicy. Genialne.

Do parzenia polecam zgasić światła, tak by w pomieszczeniu panował półmrok. Do tego niezbyt głośna muzyka. I tu polecam takie zespoły jak: Lustmord, Kammarheit ewentualnie Raison d’Etre.

Tak… genialna, niezapomniana i bardzo charakterna.

Aged Fuding Shou Mei

Nazwa: Aged Fuding Shou Mei 2009

Kraj pochodzenia: Chiny

Miejscowość / Region (prowincja): brak danych

Zbiór: 2009

Sklep: thetea.pl

Liście: ciasno sprasowane w ciastko

Kolor liści: odcienie brązu, przypominają kawałek kory oderwanej ze starego drzewa

Kolor herbaty: słoneczny żółty

Zapach suszu: dymno-drzewny z delikatnymi owocowymi nutami

Aged-Fuding-Shou-Mei_TheTea_002

Nie jestem wielbicielem herbat białych. Człowiek nie jest doskonały. Ale lubię nowe wyzwania, niespodzianki i zaskoczenia. I tak było tym razem.

Dzisiejsza herbata to Aged Fuding Shou Mei z 2009 roku. Biała herbata z Chin, postarzana, mocno sprasowana w ciastko.

Aged-Fuding-Shou-Mei_TheTea_004

Proces produkcji białej herbaty należy do najbardziej naturalnych i… prostych. Zrywasz liście i suszysz na słońcu, bez tradycyjnego procesu obróbki np. prażenia czy zwijania (rolowania). Ten prosty proces pozwala zachować unikalne cechy białej herbaty, a także zachowuje jej naturalny aromat. Z kolei dobrze sprasowane ciastko gwarantuje spójność i jednolitość smaku wszystkich herbacianych liści.

Aged-Fuding-Shou-Mei_TheTea_005

Stare przysłowie o herbacie mówi „herbata to dopiero początek, po trzech latach staje się lekarstwem, a po siedmiu latach staje się skarbem”. Po tylu latach leżakowania mamy więc do czynienia z prawdziwym skarbem. Parzymy zatem.

Aged-Fuding-Shou-Mei_TheTea_007

Do zaparzenia herbaty użyłem gaiwana o pojemności około 100ml. Użyłem około 3-4 gramy suszu. Wszystko to zalałem wrzątkiem przeprowadzając krótkie płukanie liści. Miało być krótkie, jednosekundowe, ale zanim podniosłem gaiwan i wylałem wodę, upłynęło trochę więcej. Może z 4-5 sekund. Następnie zalałem dymiący już aromatycznie susz wodą o temperaturze ok. 95°C. Zacząłem pierwsze parzenie od ok. minuty. Wykonałem serię pięciu parzeń, których czas stopniowo zwiększałem (1-2-3-5).

Aged-Fuding-Shou-Mei_TheTea_008

To, co uzyskałem przeszło moje oczekiwania. Wspaniały, by nie rzec arystokratyczny i niezapomniany smak. Lekko cierpki, ale jednocześnie słodki. Przypomina mi to doskonałe wino. Wyczuwalne posmaki drewna, wrzosowy miód, sfermentowane egzotyczne owoce i lekkie nuty zielonych herbat (umami?). Rewelacja!

Aged-Fuding-Shou-Mei_TheTea_009

Kolejne parzenia, jak nietrudno się domyślić miały coraz słabszy charakter i moc odczuwania. Były jednocześnie mniej cierpkie, przy czym słodycz i „kwiatowość” utrzymywała się nadal. Właściwie to najmocniejsze w doznania były dwa pierwsze parzenia, no może i trzy.

Doskonała i bardzo wydajna herbata.

Mingjian Dong Pian (名閒凍片)

Nazwa: Mingjian Dong Pian (名閒凍片)

Kraj pochodzenia: Tajwan

Miejscowość / Region (prowincja): powiat Nantou, Mingjian

Kultywar: Si Ji Chun (四季春)

Zbiór: koniec stycznia 2017

Sklep: eherbata.pl

Liście: bardzo dużo całych liści, zwinięte w kuleczki

Kolor liści: zielone i zielono-oliwkowe

Kolor herbaty: od jasnego pomarańczowego do pomarańczowego

Zapach suszu: prażone orzeszki, lekka nuta glonów oraz cytrusów

Mingjian-Dong-Pian-2017_eherbata_001

Jestem wielbicielem oolongów. I nie jest istotne czy są mocno czy słabo utleniane, czy prażone czy nie. Każda taka kuleczka, poza przepięknym i cieszącym oko, magicznie zwiniętym listkiem, zawiera fajerwerki smakowe, które strzelają na języku i podniebieniu. Uwielbiam to i niczym narkoman oddaję się tym rozkoszom.

Dzisiejsza herbata to Mingjian Dong Pian 2017 czyli Mroźne Listki z Mingjian, jasny oolong z Tajwanu, wytwarzany w małych ilościach. Wytworzenie tego typu herbaty uzależnione jest od pogody, a ta z kolei może być różna co roku. Herbata produkowana w 2016 może mieć zupełnie inny smak niż ta z 2017 roku. Jestem wielce ciekaw co zawarł dobrego w herbacie 2017 rok.

Jak podaje sklep „liście zbiera się zimą, kiedy krzewy herbaciane są już w fazie uśpienia, ale kilka dni ciepłej pogody budzi je do życia i wypuszczają malutkie pączki. Każda z „kuleczek”, w które uformowana jest ta herbata, zawiera taki pączek”.

Mingjian-Dong-Pian-2017_eherbata_002

W opakowaniu kupionej herbaty otrzymujemy kuleczki w kolorze od jasnozielonych po ciemnooliwkowe. Po otwarciu opakowania do naszego nosa wpada przepiękny zapach prażonych orzeszków z delikatnymi nutami glonów i cytrusów. Nie ukrywam, że zawsze tkwię parę chwil z nosem wsadzonym w opakowanie i wdycham. Istna uczta zapachów.

Po zaparzeniu otrzymujemy (w zależności od czasu i kolejności parzenia) napar w barwach od jasnopomarańczowej po pomarańczową. I tu nadal nasz nos rozpieszczany jest wonią bardzo świeżych cytrusów i orzeszków prażonych czy skórki chleba. Po kliku parzeniach woń będzie słabła na rzecz kwiatowej, ale nadal wyraźna i świeża.

Samo parzenia daje w ustach mnogość wrażeń. W pierwszych parzeniach będą wyczuwalne nuty glonów, owoców (w tym cytrusów), może dać o sobie znać lekka cierpkość (ale bardzo przyjemna) i lekko ostry finisz. Kolejne, n-te parzenia będą już bardziej kwiatowo-owocowe i co ciekawe, przynajmniej u mnie, z lekką ostrzejszą nutą prażonych orzeszków, które w ustach przyjemnie i ładnie rozchodziła się mieszając z nutami przejrzałych owoców. Fajny, spokojniejszy już finisz.

Mingjian-Dong-Pian-2017_eherbata_003

Herbatę można parzyć w stylu gongfu cha, a także w europejskim. Ten pierwszy daje większą ilość parzeń, a także znacznie bardziej rozbudowany bukiet smakowy, który delikatnie zmienia się podczas kolejnych zaparzeń. Druga metoda, to najczęściej 2-3 parzenia i skondensowane smaki, za to bardziej wyraziste, ale bez przejść.

Gongfu cha: 5 g/100 ml, wrzątek, I parzenie 40s; II 30s; III 50s; IV 80s, V 2 min. itd. W większym czajniczku: 5 g/250 ml wody, wrzątek, I parzenie 90s; II 60s; III 2 min; IV 4 min; V 8 min. W kubku: ok. 5 g/200 ml, wrzątek, I parzenie 2 min., II 2 min., III  4 min.

Niewątpliwie najmocniejszym punktem tej herbaty jest aromat i świeżość, prościej mówiąc niezapomniane walory węchowe i smakowe. Herbatę można zaliczyć do grupy bliższej zielonym herbatom, także wielbiciele „tylko zielone” mogą zapoznać się po raz pierwszy z oolongami, bez szoku jakie czasami dają oolongi prażone. Wspaniałość tej herbaty objawia się także w pięknie rozwiniętych już liści. W dużej mierze są całe, co świadczy o starannej ich obróbce podczas produkcji. Wielkie brawa.

Na koniec warto podkreślić, że testowana herbata została doceniona na konkursie herbacianym w Mingjia (Tajwan), gdzie zdobyła srebrny medal.

Mingjian-Dong-Pian-2017_eherbata_005

 

 

 

Black Pu-Erh Mini Beengcha

Nazwa: Black Pu-Erh Mini Beengcha

Kraj pochodzenia: Chiny

Miejscowość / Region (prowincja): Yunnan

Zbiór: wiosna 2016

Sklep: Czajownia

Liście: łamane i sprasowane

Kolor liści: ciemnobrązowe, czarne

Kolor herbaty: od ciemnoczerwonej po ciemnobrązową

Zapach suszu: zapach suchego drewna i ziemi, czasami wyczuwam nuty owoców suszonych

Tryb parzenia: zalecane warunki to 1 ciastko na 150 ml przez 2 – 4 min. w temperaturze 95°C., testowana przeze mnie herbata była podzielona na dwa kawałki i parzona w 200 ml przez 2 min., a później przez 5 min. i 7 min.

Black-Pu-Erh-Mini-Beengcha_Czajownia_001

Często można przeczytać, że herbata Pu-Erh jest herbatą czerwoną, a jeszcze częściej, że dzięki niej w magiczny sposób schudniemy. Oba twierdzenia są delikatnie mówiąc bzdurą. Po pierwsze Pu-erhy to herbaty ciemne, można rzec czarne. Wg chińczyków herbaty powinno się nazywać (klasyfikować) po kolorze naparu, a ten często jest czarny (ciemny) niczym kawa. Po drugie bez odpowiedniej diety czyli rezygnacji z przetworzonej żywności, w tym nadmiernego spożywania tłuszczów, cukrów i białego pieczywa nigdy nie schudniemy. Możemy pić hektolitry Pu-erha i nie da on rady. Jako ciekawostkę powiem, że ja schudłem 20 kg dzięki diecie i piciu oolongów. Ale to temat na oddzielną dyskusję.

Black-Pu-Erh-Mini-Beengcha_Czajownia_002

Liście testowanej herbaty zostały sprasowane w formie małych gniazd. Wysokogatunkowe herbaty Pu-erh tradycyjnie prasowane są w tabliczki. Inny rodzaj prasowania herbaty to gniazda (Tuo Cha) lub kołacze (Bing Cha). W tym przypadku nasze gniazdko to Tuo Cha i ma ok. 5 gram.

Black-Pu-Erh-Mini-Beengcha_Czajownia_003

Herbata Black Pu-Erh Mini Beengcha powstaje z krzewów herbacianych rosnących w chińskiej prowincji Yunnan. To tradycyjne miejsce powstawania herbat Pu-erh. Zakładam (po niskiej cenie), że fermentacja tej herbaty odbyła się sposobem przyspieszającym proces dojrzewania liści przez dodanie drobnoustrojów i zapewnienia odpowiednich warunków (temperatura, wilgotność). Droższe herbaty, niczym wino, leżakują i nabierają swych walorów przez wiele lat. Te tańsze robione są podobnie jak tanie polskie piwa czy wina, w procesie przyspieszającym. Przez co są produktami pseudo lub –podobnymi (tak jak w PRLu wyroby czekoladopodobne).

Black-Pu-Erh-Mini-Beengcha_Czajownia_004

Jakże miłym zaskoczeniem jest fakt, że herbata jest dobrej jakości. Nie wyczułem, jak to często przy tanich Pu-erah z wielu sklepów, zwietrzałej formy i rybiej woni (i posmaku). Oczywiście herbata nie należy do wysokogatunkowych, ale i nie należy do tych niższych. Taka klasa średnia. Jak to mówią: dobra cena, dobra jakość. Na pewno nadaje się do codziennego, spokojnego popijania.

Black-Pu-Erh-Mini-Beengcha_Czajownia_005

Z połowy herbacianego gniazda można sporządzić spokojnie trzy bardzo smaczne i pełnowartościowe napary. Przynajmniej mnie się tak udało. Jeśli ktoś lubi mocniejsze doznania, może za radą sprzedawcy zaparzyć całe gniazdko. Dodam, że w herbatach Pu-erh jest to cenne, że można ją parzyć wrzątkiem i nie patrzeć na czas, o ile nie chcemy uzyskać zakładanego efektu. Zawsze herbata wyjdzie smaczna, choć efekt będzie na pewno niespodzianką (z różną mocą). Oczywiście herbat Pu-erh nie słodzimy, tak jak nie powinniśmy słodzić żadnych herbat.

Black-Pu-Erh-Mini-Beengcha_Czajownia_006

Mnie udało się uzyskać bardzo ziemisty smak herbaty z nutami dymnymi, a jednocześnie bardzo słodki, z fajnym i długim finiszem, który ładnie rozchodził się po języku. Zakończenie lekko cierpkie/kwaskowe, ale jednocześnie przyjemne. Bardzo zachęcam do spróbowania. Warto.

Black-Pu-Erh-Mini-Beengcha_Czajownia_007