Wu Yi Shan Shui Xian – Nimfa Wodna z gór Wuyi

Jak już kiedyś pisałem, piję dużo herbaty. Około 1,6 do 1,8 litra dziennie. Jedni mi mówią, że mnie to zabije inni chwalą za zdrowy tryb życia.
Papierosy też zabijają, jednak ludzie je palą i o tym nie myślą na co dzień. To ja pozostanę przy swoim narkotyku.

Wu-Yi-Shan-Shui-Xian_czajownia_001

A co do herbaty to pozyskałem i piłem ją dawno, ale zapisałem sobie wszystko ładnie, a także sfotografowałem.
Niestety bardzo często odkładam pewne foto-zapiski do szuflady, z braku czasu nie publikuję. A jak wrzucam, to herbaty nie ma już w sprzedaży, ale warto wg mnie opisywać co było dobre, smaczne, choć minione.
Może kiedyś znów pojawi się w sprzedaży, to sięgając po tę notkę porównacie sobie wrażenia. A może zachęci was to do zakupu, jeśli wcześniej nie próbowaliście danej herbaty?

Wu-Yi-Shan-Shui-Xian_czajownia_002

Nie przedłużając…
Sam susz ma zapach mocno przypieczonej skórki chleba z nutami tytoniu.
Parzenie u mnie tradycyjne, europejskie, czyli w dzbanku w dwóch parzeniach 2 minuty i 4 minuty. Napar przelewamy do kubka i pijemy.
Nie znaczy to, że nie parzę herbat w gaiwanie. O nie. Świadczą o tym zdjęcia z kolejnych parzeń, które zamieszczam. Ale i tak wiem, że tylko starzy herbaciani wyjadacze tak parzą, a gro ludzi parzy i tak w kubkach. Wszak rynek zalany jest właśnie kubkami z przeróżnymi sentencjami czy kotkami.

Wu-Yi-Shan-Shui-Xian_czajownia_003

Napar przy pierwszym parzeniu wyszedł bardzo dobry, wyrazisty, z lekkim pazurem. Smak typowego oolonga, nie za mocny, nie za słaby – z właściwymi elementami prażonego chleba i lekkimi miodowymi posmakami. Finisz długi, przyjemny, słodki.

Drugi napar nie gorszy. Biszkoptowo-chlebowe nuty okraszone jesiennym miodem. Co prawda pazurki zniknęły, jest łagodniej, tak samo finisz, łagodny i długi. Niebo w ustach!

PS. Herbata kupiona w czajownia.pl

Wu-Yi-Shan-Shui-Xian_czajownia_004

Black Dancong Hong Cha

Herbata pochodzi z Chin z Wudong Shan (prowincja: Guangdong). Ogród zlokalizowany jest 500 m n.p.m. Zakupiłem ją w sklepie TheTea.

Black-Dancong-Hong-Cha-2016_004

Sam susz pachnie bardzo owocowo z lekkimi nutami cytrusów.

Black-Dancong-Hong-Cha-2016_003

Parzyłem herbate dwukrotnie w stylu europejskim, czyli w dzbanku o pojemności 250 ml i przelewałem do kubka. Czas przygotowania to 2 minuty dla pierwszego i 4 minuty dla drugiego parzenia. Woda była wrzątkiem, czyli zaraz po zagotowaniu.

Black-Dancong-Hong-Cha-2016_002

Pierwszy napar odsłonił w smaku gorzką czekoladę, palone orzeszki, dało się także wyczuć nuty chmielowe. Smak przypomina paloną zbożową kawę.

Black-Dancong-Hong-Cha-2016_001

Drugi napar miał specyficzny smak owocowo-ziołowy z nutami palonej kawy zbożowej. Wyczuwalna była goryczka. Finisz krótki, goryczkowo-ziołowy (smak odrobinę podobny do czarnuszki).

Black-Dancong-Hong-Cha-2016_005

Huyuan Keng Lao Cong Shui Xian

Prezentowana dziś herbata należy do skalnych. Zbierana była w rezerwatowej części Wuyi w Chinach. Wiele osób nie znosi tego typu herbat z uwagi na ich nietypowy, mineralny smak. W Chinach nazywany jest on yan yun. Herbata zawdzięcza go glebie wulkanicznej na których jest uprawiana.

Huyuan-Keng-Lao-Cong-Shui-Xian-2016_TheTea_001

Nie mam nic przeciw herbatom skalnym. Uważam, że to kwestia dnia, smaku, potrzeb. Otóż czasami mam wielką chęć na herbaty czerwone, a czasami na japońskie zielone. W innych dniach potrafią mi one nie smakować. Odkładam je wtedy na tzw. inny czas. I co? Odkrycie, mega zadowolenie, euforia! Tak samo powinno się testować herbaty, które za pierwszym razem nam nie posmakowały. Podejrzewam, że to samo może być i z wami. A więc, jeśli nie dziś, to jutro czy pojutrze wypijcie herbatę, a może odkryjecie jej prawdziwą twarz. Ważne, by się nie zrażać i odkryć własną drogę.

Huyuan-Keng-Lao-Cong-Shui-Xian-2016_TheTea_002

Mnie herbata zachwyciła od pierwszego powąchania suszu. A można tam wyczuć zapach dobrego tytoniu, spalonego drewna oraz nut jesiennego miodu. Jednym słowem napar zapowiada się bardzo smakowicie. Parzyłem – to jakaś ostatnio u mnie dziwna moda – w stylu europejskim. Duży czajniczek, duży kubek i dłuższy czas. No i zalewałem wrzątkiem. Przykładowe czasy parzeń to: 1,5 minuty, 2 minuty i 2,5 minuty.

Huyuan-Keng-Lao-Cong-Shui-Xian-2016_TheTea_003

A teraz najlepsze, czyli smak. Po pierwszym parzeniu doświadczymy wspaniałego, mineralnego smaku, esencja doskonałej skalnej herbaty. Fajny posmak na czubku języka, finisz krótki, również mineralny. Siorbnijcie sobie tak zdrowo i zassijcie powietrze, przełknijcie, a na czubku języka poczujecie cytrusy (a dokładnie posmak suszonej skórki cytryny i lekko gorzkawy posmak pomarańczy). Drugie parzenie jest już bardziej stonowane. Kwiatowe akcenty z elementami cytrusów. Mineralny posmak jest trudny do określenia. Po prostu nazywamy go mineralnym, kamiennym.

Huyuan-Keng-Lao-Cong-Shui-Xian-2016_TheTea_004

Herbatę otrzymałem jako subskrybent internetowego klubu TheTea. To zaszczyt należeć do tak wyśmienitego grona smakoszy herbacianych.

Mr. Zhang Mr. Su Dong Ding

Oolong to melodia, która często brzmi w moich uszach. No i równie często gości jako napar. Ale jak wytworzyć doskonałą herbatę oolong? Hm… a co byście powiedzieli, gdyby spotkały się dwie osoby: jedna zna się doskonale na hodowli herbaty oraz jej przetworzeniu, a druga jest mistrzem w prażeniu herbat? Ha, odpowiedź jest prosta – powstałaby ta wyśmienita herbata. Mistrzostwo świata. Arcydzieło.

Mr.-Zhang-Mr.-Su-Dong-Ding_003

To lekko utleniony i średnio prażony oolong. Zbierany w kwietniu 2016 roku w okolicach wsi Yonglong (Nantou, Tajwan). Pozwoliłem sobie odszukać miejscowość na Google mapie i zauważyłem tam pełno herbacianych sklepów. Jeden obok drugiego. W pierwszej chwili pomyślałem, jak one się utrzymują, ale zaraz zrozumiałem, że to nie Polska i spożycie herbaty jest tam bardzo duże.

Mr.-Zhang-Mr.-Su-Dong-Ding_004

Herbatę charakteryzują duże liście doskonale i precyzyjnie zwinięte w małe kuleczki. Po ich pełnym otworzeniu otrzymujemy tak cenny dla wielu herbaciarzy moment, gdzie można je rozłożyć i podziwiać. Zawsze mawiam, że to magia zaklęta w tak małej kuleczce.

Mr.-Zhang-Mr.-Su-Dong-Ding_002

W naparze dominują smaki pieczonych ziaren, często kojarzonych z dobrze przypieczoną skórką chleba, dużo kwiecistych aromatów oraz dużo słodyczy owocowej. Fajerwerki w ustach.

Mr.-Zhang-Mr.-Su-Dong-Ding_001

Sam susz również ma przyjemny zapach, gdzie główna nuta to właśnie spieczona skórka chlebowa. Warto do rozgrzanego czajniczka wsypać suszu i delektować się unoszącą się wonią, jeszcze przed zalaniem wodą, czekając aż uspokoi swe bulgotanie i osiągnie trochę niższą temperaturę niż wrzątek.

Mr.-Zhang-Mr.-Su-Dong-Ding_006

Do naparu można użyć suszu wedle uznania. Mnie wydaje się, że było tak z 6-8 gram na 200 ml, ale nie będę wam narzucał schematów. Przyrządzajcie wedle upodobań. Woda zaraz po zagotowaniu i uspokojeniu się, czyli około 95 C. Jeśli parzycie w gaiwanie to zalecam seriami krótkich zaparzeń, a jeśli w czajniczku to troszkę dłużej. Może to być dla pierwszego parzenia 30 sekund, a może i 1 minuta.

Mr.-Zhang-Mr.-Su-Dong-Ding_005

W kubku, jak chciałem przetestować moc naparu, parzyłem pierwszy raz 2 minuty. Ale tu jest pewien europejski problem. Pierwsze parzenie bywa nadzwyczaj smaczne i pełne aromatów, natomiast drugie zawsze wychodzi trochę bardziej cienkie. Smaki są już stonowane, by nie rzec zagłuszone. Pojawia się więcej kwiatów, a mniej prażenia i owoców. Wszystko to zdaje się być echem świetności pierwszego naparu. Także warto o tym pamiętać.

Mr.-Zhang-Mr.-Su-Dong-Ding_007

Na koniec wspaniałości, które oferuje prawdziwy, dobrze wyprodukowany oolong – liście. Można je podziwiać bez końca, każdy jest inny, w każdym zapisana jest mini historia. Czasami chcę, aby ta chwila trwała jak najdłużej – ja pijący herbatę i podziwiający liście. Ale wszystko co dobre, niestety się kończy…

Mr.-Zhang-Mr.-Su-Dong-Ding_008

Feng Qing Wild Black

Gdy tylko przychodzi jesień coraz częściej pojawia się w moim imbryczku czerwona herbata (w Polsce nazywana czarną). Bardzo lubię dobre, wyraziste herbaty. Oczywiście przoduje tutaj Yunnan, ale smaczne są także gruzińskie oraz chińskie z regionu Fujian.

Feng-Qing-Wild-Black-[Oczarkowana]-001

Dziś rozkoszowałem się herbatą z Yunnanu.

Zakupiłem próbkę tej herbaty w sklepiku Oczarkowanej. Susz pochodzi z Fengqing (prefektura Lincang). Herbata zbierana była wiosną 2017 r. ręcznie z dzikich drzew herbacianych.

Feng-Qing-Wild-Black-[Oczarkowana]-002

Susz pachnie niczym doskonałej jakości tytoń z domieszką wspaniałego kadzidła orientalnego. Można siedzieć z nosem utkwionym w opakowaniu długie godziny i rozkoszować się tym zapachem.

Feng-Qing-Wild-Black-[Oczarkowana]-004

Ale pora parzyć. Dziś tylko w stylu zachodnim, więc będzie to imbryczek 300 ml, z ilością suszu ok. 6 gram. Temperatura wody to prawie wrzątek, czyli woda zaraz po zagotowaniu. Ponieważ uwielbiam intensywność naparów, to czas pierwszego parzenia 2 minuty, a drugiego 4 minuty.

Feng-Qing-Wild-Black-[Oczarkowana]-003

Oczywiście można parzyć tą herbatę w stylu gongfu cha, gdzie suszu będzie tyle samo, ale naczynie (gaiwan) mniejsze i czas o wiele krótszy, bo sprowadzony do 10 czy 20 sekund dla pierwszego parzenia, a później wydłużany.

Feng-Qing-Wild-Black-[Oczarkowana]-005

Herbata jest przebogata w nuty smakowe. Wyczuwam tutaj dużo mocno dojrzałych egzotycznych owoców, trochę miodu oraz kwiecistych posmaków. Brak cierpkości i goryczy. Sama ujmująca słodycz, która bardzo długo pozostaje w ustach i na języku. Na pewno oczaruje wiele wybrednych osób.

Feng-Qing-Wild-Black-[Oczarkowana]-006

Czaj z Wami!