Yuchi Wild Black Tea 2016

Na przełomie lat 80-tych i 90-tych na terenie środkowego Tajwanu, w powiecie Nantou (南投縣) zaadoptowano zdziczałe krzewy herbaciane pochodzące z indyjskiego regionu Assam. To ich owocem jest testowana dziś herbata Yuchi Wild Black Tea. Ta czerwona herbata na pierwszy rzut oka może wydać się pospolitą, jednak jej degustacja wprawi w osłupienie niejednego smakosza herbaty. Oj tak! Zapraszam…

Nazwa: Yuchi Wild Black Tea 2016

Kraj pochodzenia: Tajwan

Miejscowość / Region (prowincja): Yuchi Township, powiat Nantou (南投縣)

Zbiór: wrzesień 2016

Sklep: TheTea

Liście: całe, niektóre poszarpane

Kolor liści: ciemnozielone, kasztanowe

Kolor herbaty: ciemny pomarańczowy

Zapach suszu: dobrej jakości tytoń, suszone wiśnie

Tryb parzenia: 95° C, 5-6 g serie krótkich zaparzeń, ewentualnie styl europejski w kubku zaczynając od 2 minut wzwyż

 

Smak herbaty:

Wyśmienita już od pierwszego zalania, słodka, smakuje jak konfitury wiśniowe, jak dobrze przypieczone jabłko oraz jak herbatniki – tak, te wszystkie posmaki łączą się razem, mieszają, współgrają i dają ten niesamowity smak herbaty.

Ta herbata to jak dobry podwieczorek wśród najlepszych znajomych, gdzie herbata gra główną rolę jako ona sama, jako konfitura i jako ciasteczka, gdzie maluje uśmiech, daje rozkosz podniebieniom i łączy gości we wspólnym byciu razem w tej jednej, wyjątkowej chwili.

Mógłbym napisać, że to herbata na wyjątkowe okazje, ale po co? Niech będzie codzienną, niech każdy dzień będzie tym wyjątkowym.

Rewelacja!

powieki-bodhidharmy-yuchi-wild-black-tea-2016-thetea_001
Yuchi Wild Black Tea ze sklepu TheTea
powieki-bodhidharmy-yuchi-wild-black-tea-2016-thetea_002
Herbata ma kolor ciemnopomarańczowy i wspaniały aromat
powieki-bodhidharmy-yuchi-wild-black-tea-2016-thetea_003
Susz pachnie dostojnie niczym dobrej jakości tytoń i suszone wiśnie
powieki-bodhidharmy-yuchi-wild-black-tea-2016-thetea_004
Liście herbaty są całe, niektóre poszarpane. Dominuje kolor ciemnozielony i kasztanowy

Rainforest RS 2016

Zachodnie zbocza gór Czin w Birmie bywają bardzo niebezpieczne. A to z powodu lawin błotnych, które często pustoszą okolice.

Wioska, z której pochodzi dzisiejsza herbata, istnieje od… roku (sic!). Została przeniesiona właśnie z uwagi na niszczycielskie błotne osuwiska. Ogrody herbaciane, uprawiane przez mieszkańców na szczęście nie ucierpiały tak mocno jak pola uprawne i domy. Stanowią one bowiem główne utrzymanie mieszkańców. Wioskę otacza bujny las deszczowy, a herbaciane krzewy rosną w cieniu bambusów, papai, limonek i awokado. Wspaniałe otoczenie!

Choć mieszkańcy klasyfikują herbatę jako zieloną, właścicielka One Cup of Tea sklasyfikowała ją jako turkusową, czyli oolong. Jest to ten typ oolongów, który jest nisko oksydowany, czyli bardzo blisko mu do zielonej herbaty. Sprawdźmy…

Nazwa: Rainforest RS 2016

Kraj pochodzenia: Birma

Miejscowość / Region (prowincja): zachodnie zbocza gór Czin

Zbiór: 2016

Sklep: One Cup of Tea

Liście: całe, niektóre poszarpane

Kolor liści: zielone, oliwkowe

Kolor herbaty: bardzo jasny pomarańczowy, wpadający w żółty

Zapach suszu: suszone owoce z nutą kwiatową

Tryb parzenia: 75 – 85 °C, 4-6 minut

Smak herbaty:

Zupa rybna i wodorosty, krewetki w sosie ziołowym… takie to smaki przychodzą na myśl popijając Rainforest. Herbata jest łagodna w smaku, bardzo aromatyczna, jednak tylko dla smakoszy, którym nie przeszkadza posmak jeziorno-mulisto-rybny. Finisz łagodny, dość długi lekko rybny i tu ciekawostka, z nutą kwiatową. Co ciekawe im chłodniejsza herbata, tym nuta kwiatowa wydaje się być mocniejsza. Nie wygasza smaku wodorostów i ryb, ale ładnie się wkomponowuje. Przy chłodniejszym naparze finisz wydłuża się i jest bardziej ostry. Ciekawa herbata.

Kolejne parzenia osłabiają tak znacząco smak rybny, że po prostu zanika lub staje się tylko lekko wyczuwalny, dominują smaki owocowe oraz wodorostów, by nie napisać smak wody z jeziora (tak, kto kiedyś kąpał się latem w ciepłej wodzie jeziornej i niechcący napił się jej, ten wie), na stronie opisane jest to jako posmak dżungli po ulewie. W dżungli nie byłem, ale jezior ci u nas pod dostatkiem.

Bardzo ciekawa, birmańska herbata. Warta wypróbowania.

rainforest-rs-2016-birma_001
Rainforest RS 2016
rainforest-rs-2016-birma_002
Herbata ma kolor jasnopomarańczowy, wpadający w żółty
rainforest-rs-2016-birma_003
Suszone owoce z nutą kwiatową – tak pachnie susz
rainforest-rs-2016-birma_004
W suszu znajdziemy oprócz liści także ich łodyżki
rainforest-rs-2016-birma_005
Liście mają kolor zielony i oliwkowy
rainforest-rs-2016-birma_006
Niektóre liście są zachowane w całości, inne są poszarpane
rainforest-rs-2016-birma_007
Bardzo lubię oglądać liście po zaparzeniu herbaty
rainforest-rs-2016-birma_008
Czyż nie są piękne?!

Lie De The, czyli fusy herbaciane

Jestem analogowy. Czytam książki papierowe, lubię tramwaje, piszę piórem wiecznym, kocham atramenty, wolę listy papierowe niż e-maile, wolę zdjęcia na papierze niż w komputerze i wiele innych…

Piję też hektolitry herbaty, ale o tym przecież jest ten blog.

Czy można zatem połączyć pisanie piórem z herbatą? Można. Poniżej przedstawiam wspaniały atrament – fusy herbaciane – dla analogowych, dla miłośników piór.

Test atramentu zamieściłem na swoim innym blogu, poświęconym testom atramentów do piór wiecznych. Może to wydawać się nienormalne, ale przetestowałem już ponad 500 kolorów.

J. Herbin jest francuskim producentem atramentów do piór wiecznych, a kolor Lie De The jest jednym z olbrzymiej palety kolorów. Lie De The to atrament o pięknym odcieniu brązu okraszonego jeszcze piękniejszym cieniowaniem. Jestem pod wielkim wrażeniem tego atramentu. Można go polecić wszelkim wielbicielom brązów, a także kaligrafii. A więc testujemy…

J. Herbin Lie De The nazwa

Producent: J. Herbin

Seria, kolor: Lie De The

Pióro do testów: Waterman Hemisphere „F”

Papier: Image Volume 80 g / cm2

Parametry techniczne:

Przepływ w piórze: dobry

Lepkość do stalówki: dobra

Przebijanie na papierze: niezauważalne

Cieniowanie (zmienność koloru linii): zauważalna i zachwycająca

Strzępienie na papierze: niezauważalne

Nasycenie koloru: dobre

Czas schnięcia na papierze ksero: ok. 5 sek.

J.-Herbin-Lie-De-The-kleks
Kleks rozmazany stalówką
J.-Herbin-Lie-De-The-wacik
Maźnięcie wacikiem
J.-Herbin-Lie-De-The-kreski
Kreski
J.-Herbin-Lie-De-The-wysychanie
Czas wysychania
J.-Herbin-Lie-De-The-woda
Odporność na wodę
J.-Herbin-Lie-De-The-txt
Próbka tekstu na papierze ksero
J.-Herbin-Lie-De-The-chromatografia1
Kleks na chusteczce higienicznej
J.-Herbin-Lie-De-The-chromatografia2
Chromatografia
J.-Herbin-Lie-De-The-Oxford
Próbka pisma w zeszycie Oxford A5 (gramatura 90 g / m2)
J.-Herbin-Lie-De-The-Rhodia
Próbka pisma w zeszycie Rhodia No 16 (gramatura 90 g / m2)
J. Herbin Lie De The paleta barw
Paleta odcieni (pobranych z 7 punktów kleksa)

 

Foggy Green RS 2016 Birma

„Na zboczu stromej doliny
Gałązka magnolii rozkwita czerwono
I przy samotnym górskim potoku
Jeden po drugim kwitną kwiaty
Po czym więdną”
*

W dalekiej, pełnej bujnej roślinności lasów deszczowych, Birmie, na zachodnich stokach gór Czin rosną prawie dziko krzewy herbaciane. Zbiory tej herbaty przypadły na porę deszczową w tym roku. Jej obróbka jest minimalna – świeże liście są wyłącznie prażone w metalowej misie ustawionej nad żelaznym paleniskiem. Proces obróbki trwa długo i jest wysoce pracochłonny, albowiem nie można dopuścić do przypalenia liści. Prażenie jest tylko raz przerwane na kilkuminutowe, ręczne rolowanie liści. Ten sposób obróbki pozwala zupełnie zahamować oksydację i zachować zielony kolor liści.

Nazwa: Foggy Green

Kraj pochodzenia: Birma

Miejscowość / Region (prowincja): stoki gór Czin

Zbiór: pora deszczowa 2016

Sklep: One Cup of Tea

Liście: całe, niektóre poszarpane

Kolor herbaty: bardzo jasny pomarańczowy, wpadający w żółty

Kolor liści: zielone, oliwkowe

Zapach suszu: glony, trawa i kwiaty skoszone razem, a przy tym mocno wilgotne (tak… wyczuwalna jest tu ta pora deszczowa)

Tryb parzenia: ok. 5-6 gram na 200 ml z czasem 3 minuty, następne 4 minuty i ostatnie parzenie 6 minuty, temperatura 75-80° C

Smak herbaty:

Delikatna i świeżą herbata z lasu deszczowego, co jest bardzo wyczuwalne. Smak kwiatowy, z nutą rodzynkową, słodkawa, lekko wyczuwalne prażenie, ale nie intensywne, finisz krótki z nutą owocową. W kolejnych parzeniach herbata była już bardziej goryczkowa, ale nadal bardzo smaczna, kwiatowa z nutą wędzoną, finisz krótki, ostry, ale bardzo smaczny, bo owocowy.

Dzięki wyczuwalnej wilgotności, herbata idealnie sprawdzi się podczas suchych, upalnych letnich dni. Zarówno smak, jak i zapach, wypełniony birmańską porą deszczową na pewno nas ukoi.

* Wang Wei (w: Potęga oświecenia. Poematy chińskich mistrzów zen, pod red. Wu Yansheng)

Putuo Cha (普陀佛茶)

Rok temu kupiłem w Czajowni z Wrocławia opakowanie herbaty Putuo Cha (普陀佛茶). Jest to  zielona i bardzo dobrej jakości herbata sprowadzana z Chin. To nie jest herbata do codziennego picia, wg mnie, tylko na specjalne okazje, do delektowania się, do maksymalnego wyciszenia. Wszak to Święta Herbata Buddyjska. Ogrody herbaciane znajdują się na wzgórzach wyspy Putuo Shan (普陀山) na Morzu Wschodniochińskim, w archipelagu Zhoushan, w obrębie kompleksu buddyjskich świątyń. Putuo Shan stanowi ważne miejsce kultu bodhisattwy Guanyin*. Dawniej na wyspie znajdowało się ponad 80 świątyń skupiających blisko 4000 mnichów i mniszek. Obecnie mieszka tam około 500. Herbata wyrabiana jest tylko i wyłącznie ręcznie i w bardzo małej, limitowanej ilości.

putuo-cha_001b

Nazwa: Putuo Cha

Kraj pochodzenia: Chiny

Miejscowość / Region (prowincja): wyspa Putuo Shan

Zbiór: brak danych (data produkcji kwiecień 2016)

Sklep: Czajownia

Liście: całe, niektóre poszarpane

Kolor herbaty: bardzo jasny pomarańczowy, wpadający w żółty

Kolor liści: zielone, oliwkowe

Zapach suszu: bardzo delikatny kwiatowo-ziołowy, niezapomniany, zapach można przyrównać do buddyjskich kadzideł świątynnych

Tryb parzenia: ok. 6 gram na 200 ml z czasem 1 minuty, następne 2 minuty i ostatnie parzenie 3 minuty, temperatura 70° C

Smak herbaty:

To bardzo delikatna zielona herbata, w głównej mierze to kwiatowe smaki z delikatnymi ziołowymi posmakami. Finisz krótki, kwiatowo-ziołowy, lekko słodki, bardzo delikatny. Herbata jest tak delikatna, że dla niektórych osób, przyzwyczajonych do wyrazistych smaków czerwonych herbata czy smakowych (np. z bergamotką) wydać się ona może źle zaparzoną, bez smaku czy… wodnistą (rozwodnioną). Można nieskromnie rzec, iż napar dla koneserów herbacianych, którzy potrafią i docenią walory smakowe tej unikatowej herbaty.

Jak wspomniałem we wstępie, herbatę Putuo Cha pijam na specjalne okazje, kilka razy w roku. Taka okazja nadarzyła się ostatnio podczas święta Vesak**, czyli majowej pełni księżyca.

Była wspaniała!

South Sea Guanyin 南海观音 (źródło: pinterest.com)

* Guanyin – główna postać chińskiego panteonu buddyjskiego, odpowiednik indyjskiego bodhisattwy Awalokiteśwary, przedstawiany w postaci kobiecej. W Chinach Guanyin jest także tradycyjnie czczona w ludowej religii jako bogini miłosierdzia, litości i płodności (źródło: Wikipedia).

** Święto związane jest z dniem narodzin, oświecenia i śmierci Buddy, według tradycji przypadającym podczas majowej pełni Księżyca. Zgodnie z kalendarzem lunarnym dzień ten zwany jest Vaiśākha purnima, czyli pełnia księżyca miesiąca Vaiśākha. W Indiach jest świętem narodowym, znanym jako Buddha Jayanti, czyli „Narodziny Buddy” (źródło: Wikipedia).

Tie Guan Yin Oolong

Czasami biorę udział w konkursach, ale rzadko wygrywam. Tym razem się udało, a była to fajna puszeczka herbaty. Właściwie puszka, to za dużo powiedziane. To raczej pojemnik z papieru (kartonu). Bardzo pomysłowy i starannie wykonany. Z przodu rysunek przedstawiający chińską ceremonię herbacianą, gdzieś wśród gór. Wyobraźnia podpowiada mi, że to mnich buddyjski i jego uczeń. Dalej mamy opisy w trzech językach (angielskim, łotewskim i rosyjskim). W języku polskim jest tylko mała naklejka na dnie*. Wewnątrz mamy 10 herbat zapakowanych w foliowe opakowania, każde po 5 gram. Nie lubię tego typu pakowania. W ogóle nie lubię plastiku w kontakcie z żywnością. Ale cóż, taką wizję ma producent. Zaakceptowałem to z bólem serca. Każde opakowanie możemy wykorzystać jednostkowo, a można też podzielić na mniejsze porcje, w zależności od tego w czym przygotowujemy napar. Na stronie dystrybutora przeczytałem, że „herbata zbierana jest ręcznie. Przy zbiorach wybierane są wyłącznie mocne, drugie-trzecie listki świeżego źdźbła.  Plantacje TIE GUAN YIN są tradycyjnie ulokowane w górzystych terenach, aby liście herbaty były dosłownie nasycone mocą gór i aromatem roślin”.

Nazwa: Tie Guan Yin Oolong

Kraj pochodzenia: Chiny

Miejscowość / Region (prowincja): Anxi, prowincja Fujian

Zbiór: jesień 2015

Sklep: Arti Unici

Liście: całe, niektóre poszarpane

Kolor herbaty: żółto-pomarańczowy

Kolor liści: zielone, oliwkowe

Zapach suszu: piękny, kwiatowy zapach, wyczuwalny bez

Tryb parzenia: eksperymentowałem z różnymi trybami czasowymi (np. 1′, 1,5′, 2′ albo 0,5′, 1′, 1,5′, 2′), maksymalna ilość parzeń u mnie to 5 (z jednej paczuszki), więcej nie próbowałem, temperatura ok. 95° C

Smak herbaty:

Parzenie I:  bardzo delikatny, kwiatowy, lekko maślany, subtelny, gdzieś daleko w tle lekka nuta biszkoptowa, finisz bardzo delikatny, kwiatowy

Parzenie II: bardzo wyrazisty, kwiatowy smak, lekko cierpki (metoda parzenia 1), z fajnym kwiatowym finiszem łagodnie zanikającym, to taki delikatny smak zielonej herbaty, podczas picia wyczuwam delikatne akcenty bzu (zapach naparu)

W kolejnych parzeniach wszystkie wymienione cechy słabną oczywiście, ale nie jest to aż takie drastyczne, jak w przypadku innych herbat. Tutaj smaki łagodnieją, przechodzą w bardziej delikatne, kwiatowe. W każdej metodzie zrobiłem pięć wspaniałych parzeń. Więcej nie próbowałem. Nie chciałem się rozczarować, choć producent gwarantuje, że herbatę można parzyć do 7 razy.

Idealna herbata na początek wiosny, kiedy wszystko się rodzi. Herbata pozwoli otworzyć nam szerzej oczy, by móc dostrzegać wyraźniej ten wybuch przyrody budzącej się do życia. Wielka dawka pozytywnej energii na cały dzień. Uśmiech nie schodzi mi z ust, gdy piję tę herbatę.
Z wielką przyjemnością zachęcam do zakupu i spróbowania.

*w dodatku z błędem, gdyż waga to przyrząd pomiarowy – powinno być raczej napisane „masa netto”.

Import oraz sprzedaż herbaty, a polskie prawo

Dzisiejszym tematem nie będzie degustacja herbaty, ale zapoznamy się z prawem, które obowiązuje osoby i firmy, zajmujące się sprowadzaniem (importem) herbaty do Polski oraz sprzedażą herbaty na terenie kraju. Skupimy się przede wszystkim na gramaturze, bo to jest dla konsumenta chyba najważniejsze, wszak płaci nie tylko za jakość, ale i za ilość suszu.

Zacznijmy od sprzedaży.

Przede wszystkim sprzedawców obowiązuje ustawa z dnia  11 maja 2001 r. – Prawo o miarach (Dz. U. z 2016 r. poz. 884 i 1948), która mówi o:

  1. posługiwaniu się legalnymi jednostkami miar na terenie Rzeczpospolitej Polskiej (art. 5),
  2. obowiązku stosowania legalnych jednostek miar (art. 6),
  3. prawnej kontroli metrologicznej (art. 8 wraz z podpunktami),
  4. nadzorze nad wykonywaniem ustawy (art. 21 i 22 wraz z podpunktami),
  5. sankcjach za naruszenie ustawy (art. 26)

W skrócie (bo polecam zapoznanie się z ww. ustawą):

  1. legalne jednostki miar to jednostki Międzynarodowego Układu Jednostek Miar (SI) oraz jednostki dopuszczone do stosowania na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej, a także ich dziesiętne podwielokrotności i wielokrotności, np. kilogram (skrót: kg), gram (skrót: g).
    Przy czym proszę pamiętać o poprawnym zapisie jednostek (w tym wypadku małymi literami). Błędem jest zapisywanie kg tak: KG, Kg oraz kG.
  2. obowiązek dotyczy użytkowania, czyli sprzedaży na przyrządach pomiarowych posługujących się legalnymi jednostkami, co jest raczej oczywiste, bo w Polsce większość wag wyraża masę w gramach bądź kilogramach (pomijam wagi zabytkowe, które mogą wyrażać masę np. w funtach)
  3. i tu zaczyna się problem, bo aby handlować legalnie, trzeba mieć nie tylko odpowiednio dobraną wagę (z zatwierdzeniem typu na Polskę i/lub UE), ale także zalegalizowaną, czyli sprawdzoną i poświadczoną cechami (bądź cechami i świadectwem) przez odpowiedni Urząd Miar

Przykład:

Tabliczka znamionowa wagi aptecznej

Źródło: http://www.apteczny.info/2014/01/legalizacja-wag-aptecznych.html

  1. Urząd Miar ma prawo do kontroli sprzedawcy/przedsiębiorcy w celu sprawdzenia czy posiada wagę zalegalizowaną, dopuszczoną do obrotu na terenie Polski oraz czy stosuje legalne jednostki miar,
  2. Urząd Miar ma prawo do nałożenia mandatu karnego za brak ważnych dowodów kontroli metrologicznej, czyli braku legalizacji bądź posiadania przyrządu z nieważną legalizacją (poza terminem).

Krótko: jeśli jesteś sprzedawcą to musisz mieć wagę (odpowiednio dobraną), a także zalegalizowaną.

Właściwy dobór wagi to podstawa. Zwyczajne wagi handlowe (klasy dokładności III) posiadają zakres ważenia od minimum = 100 g, zdarzają się też z minimum = 40 g. A co jeśli sprzedajemy herbatę w paczuszkach 10 gramowych? Trzeba mieć dokładniejszą wagę! Niestety…

Oczywiście można sprzedawać poniżej minimum (co odradzam), ale jeśli trafi się niezadowolony klient, a sprawa trafi do sądu, wtedy mogą już być problemy. To samo się tyczy wagi bez legalizacji lub z nieważną legalizacją. Urząd Miar może ukarać użytkownika przyrządu pomiarowego mandatem karnym kredytowanym do 500 zł.

Niektórzy sprzedawcy używają także do sprzedaży wag kuchennych czy innych, kupionych na aukcjach internetowych, a które to nie nadają się – z punktu widzenia polskiego i unijnego prawa – do stosowania w handlu, a także nie podlegają prawnej kontroli metrologicznej (czyli nie mogą być zalegalizowane).

Czas na import, czyli… towary paczkowane.

O przestrzeganiu wymagań dotyczących paczkowania produktów mówi ustawa z dnia 7 maja 2009 r. o towarach paczkowanych (Dz. U. z 2015 r. poz.1161). Mając na uwadze sprzedaż i import herbaty najważniejsze punkty to:

  1. art. 2, który mówi nam:
    a) co to jest towar paczkowany:

„towar paczkowany – produkt umieszczony w opakowaniu jednostkowym dowolnego rodzaju, którego ilość nominalna, jednakowa dla całej partii, odmierzona bez udziału nabywcy, nieprzekraczająca 50 kg lub 50 l, nie może zostać zmieniona bez naruszenia opakowania”

b) czym jest paczkowanie:

„paczkowanie – umieszczenie odmierzonej porcji produktu w opakowaniu jednostkowym w celu wprowadzenia go do obrotu jako towaru paczkowanego”

c) kim jest paczkujący:

„paczkujący – przedsiębiorcę w rozumieniu art. 4 ustawy z dnia 2 lipca 2004 r. o swobodzie działalności gospodarczej (Dz. U. z 2015 r. poz. 584, z późn. zm. 4) ), który paczkuje produkty na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej i wprowadza towar paczkowany do obrotu”

d) kim jest zlecający paczkowanie:

„zlecający paczkowanie – przedsiębiorcę, który zleca paczkowanie produktu innemu podmiotowi i wprowadza towar paczkowany do obrotu jako paczkujący na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej”

e) kim jest paczkujący na zlecenie:

„paczkujący na zlecenie – przedsiębiorcę, który paczkuje produkty na zlecenie i przekazuje towary paczkowane zlecającemu paczkowanie”

f) kim jest importer:

„importer – przedsiębiorcę, który sprowadza towar paczkowany na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej z państwa niebędącego stroną umowy o Europejskim Obszarze Gospodarczym i wprowadza go do obrotu”

g) kim jest sprowadzający:

„sprowadzający – przedsiębiorcę, który sprowadza towar paczkowany nieoznaczony znakiem „e” na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej z innego państwa – strony umowy o Europejskim Obszarze Gospodarczym i wprowadza go do obrotu”

  1. ważny jest również art. 8, który mówi:

„Paczkujący, importer, sprowadzający albo zlecający paczkowanie jest odpowiedzialny za to, aby towar paczkowany spełniał wymagania określone w ustawie. W szczególności ponosi on odpowiedzialność za zapewnienie, że ilość rzeczywista odpowiada ilości nominalnej podanej na opakowaniu jednostkowym”

  1. importerów herbaty powinien zainteresować art. 10, który mówi:

„W przypadku towarów paczkowanych, które są paczkowane poza terytorium Rzeczypospolitej Polskiej, za spełnienie wymagań określonych w ustawie uznaje się pisemną deklarację sprowadzającego lub importera, w tym zlecającego paczkowanie, lub posiadanie przez niego dokumentacji świadczącej o tym, że w procesie paczkowania były stosowane odpowiednie metody kontroli ilości rzeczywistej towaru paczkowanego”

  1. proszę pamiętać także o art. 12, którego fragment przytoczę:

„Paczkujący, zlecający paczkowanie lub paczkujący na zlecenie, nie później niż w terminie 7 dni od dnia rozpoczęcia paczkowania produktów na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej, jest obowiązany zgłosić ten fakt dyrektorowi okręgowego urzędu miar właściwego ze względu na miejsce paczkowania”

To samo dotyczy sprowadzającego oraz importera.

  1. dalej w ustawie można wyczytać o kontrolach przeprowadzanych u paczkującego, o stosowaniu znaczka „e” (kto może stosować ten znaczek, a kto nie)

Przykład:

znak-e-150x150

Źródło: http://cosmeticsafetyfacts.pl/2016/06/28/etykiety-kosmetykow-pod-lupa-czesc-2/

  1. oczywiście mowa jest także o sankcjach, które sięgają do 1000 zł lub do 3000 zł (od art. 33 do art. 36)

Warto zapoznać się z całą ustawą. Powyżej zaprezentowałem tylko niewielki jej wycinek.

O ile importujemy herbaty w dużych, zbiorczych paczkach, które później otwieramy, by sprzedawać na wagę (o różnej gramaturze) – nie ma problemu. Nie podlegamy ustawie o towarach paczkowanych.
Problem zaczyna się, gdy sprowadzamy partię jednakowych opakowań, które bez otwierania wprowadzamy do obrotu na terenie Polski, ewentualnie, jeśli przepakowujemy, robiąc ze zbiorczej paczki np. 25 kg, małe paczuszki po np. 100 g każda (czyli o jednakowej masie). Stajemy się wtedy odpowiednio importerem/sprowadzającym lub paczkującym. I zaczynamy podlegać ww. ustawie.

Warto wtedy zapoznać się z ww. ustawą oraz zastosować odpowiedni system kontroli, a także wprowadzić odpowiednie oznaczenia na produktach (jeśli ich nie ma) lub zastosować nowe. I co najważniejsze, zgłosić fakt paczkowania (wszelkie dane i dokumenty znajdują się na stronie Głównego Urzędu Miar) – za brak zgłoszenia ustawodawca przewiduje sankcje karne do 3000 zł.

Ważne są także oznaczenia gramatury, a także wysokość cyfr i liter! Precyzuje to Rozporządzenie Ministra Gospodarki z dnia 20 lipca 2009 r. w sprawie szczegółowych wymagań dotyczących oznakowań towarów paczkowanych (Dz. U. Nr 122, poz.1010).

Przykład:
Dla towaru paczkowanego 500 g minimalna wysokość oznakowania na etykietach opakowań jednostkowych towaru paczkowanego to 4 mm, natomiast dla towaru paczkowanego 200 g minimalna wysokość oznakowania na etykietach opakowań jednostkowych towaru paczkowanego to 3 mm. Przypomnę, że to tylko przykłady.

Litery i cyfry nie mogą być pisane kursywą (źle: 500 g – dobrze: 500 g), pomiędzy wartością cyfrową, a jednostką miary zaleca się stosować spację (zgodnie z zasadami poprawnej pisowni w języku polskim; dobrze: 500 g – niepoprawnie:  500g), a na końcu nie powinno się stawiać kropki (poprawnie: 500 g – niepoprawnie: 500 g.).

Rozporządzenie mówi także, że:
„Oznakowanie ilości nominalnej towaru paczkowanego może być poprzedzone dodatkowym napisem, odpowiednio: „objętość netto”, „masa netto” lub „zawartość netto”.”
Niewłaściwym zatem jest zapis, który często się spotyka „waga 500 g”, albowiem waga to przyrząd pomiarowy, a masa produktu to „masa netto”. Niewłaściwym jest także zapis „masa netto 500 g ± 3 g”. Jeśli mamy produkty o jednakowej masie, to powinien być zastosowany zapis „masa netto 500 g”, a jeśli mamy produkty o różnej masie, to na każdym powinna być podana jego właściwa masa, np. na produkcie 1 „masa netto 503 g”, na produkcie drugim „masa netto 498 g”, na kolejnym „masa netto 505 g” itd.

Myślę, że trochę objaśniłem zawiłości prawa oraz naświetliłem temat tym, którzy z nim nie mieli jeszcze do czynienia. Jeśli macie pytania, piszcie.

Uwaga.
Treść artykułu nie stanowi źródła prawa, a została przygotowana wyłącznie w celu ułatwienia interpretacji przepisów i ma charakter pomocniczy i informacyjny.

Bibliografia:

  1. Ustawa z dnia 11 maja 2001 r. – Prawo o miarach (Dz. U. z 2016 r. poz. 884 i 1948),
  2. Ustawa z dnia 7 maja 2009 r. o towarach paczkowanych (Dz. U. z 2015 r. poz.1161)

Warto też zapoznać się z:

  1. Poradnik dotyczący organizacji systemu kontroli wewnętrznej ilości towaru paczkowanego,
  2. Rozporządzenie Ministra Rozwoju z dnia 2 czerwca 2016 r. w sprawie wymagań dla przyrządów pomiarowych (Dz. U. 2016 poz. 815),
  3. Rozporządzenie Ministra Gospodarki z dnia 27 grudnia 2007 r. w sprawie rodzajów przyrządów pomiarowych podlegających prawnej kontroli metrologicznej oraz zakresu tej kontroli (Dz. U. z 2014 r. poz. 1066),
  4. Rozporządzenie Ministra Gospodarki z dnia 7 stycznia 2008 r. w sprawie prawnej kontroli metrologicznej przyrządów pomiarowych (Dz. U. poz. 29),
  5. Rozporządzenie Ministra Gospodarki z dnia 2 czerwca 2010 r. zmieniające rozporządzenie w sprawie prawnej kontroli metrologicznej przyrządów pomiarowych (Dz. U. poz. 728),
  6. Rozporządzenie Ministra Gospodarki z dnia 20 lipca 2009 r. w sprawie szczegółowych wymagań dotyczących oznakowań towarów paczkowanych (Dz. U. Nr 122, poz.1010),
  7. Rozporządzenie Rady Ministrów z dnia 30 listopada 2006 r. w sprawie legalnych jednostek miar (Dz. U. 2006 nr 225, poz. 1638),
  8. Rozporządzenie Rady Ministrów z dnia 12 stycznia 2010 r. zmieniające rozporządzenie w sprawie legalnych jednostek miar (Dz. U. 2010 nr 9, poz. 61).