Li Shan Oolong

Dzisiejsza herbata to oolong, król wszystkich herbat wysokogórskich. Mówi się, że prawdziwy Li Shan rośnie tylko powyżej 2000 m n.p.m. i ma silnie cytrusowy smak. Po tym poznać króla.

Li Shan jest częścią wielkiego łańcucha górskiego. To tutaj znajdują się najwyższe szczyty Tajwanu. Herbaciane ogrody rozciągają się na wysokościach 1800 – 2650 m n.p.m. Te wysokości zapewniają idealne warunki do uprawy herbaty oolong. Ogrody herbaciane powstały na glebach, gdzie do niedawna były sady. Mówi się, że herbatę sadzono w cieniu drzewek owocowych. To dzięki tej symbiozie herbata nabyła swego owocowo-cytrusowego smaku. No coś w tym jest…

Nazwa: Li Shan Oolong (Oloong z Gruszkowej góry)

Kraj pochodzenia: Tajwan

Miejscowość / Region (prowincja): ogród herbaciany położony powyżej 2000 m n.p.m.

Zbiór: 2016

Sklep: Teaexpress

Liście: w większości całe

Kolor liści: zielono-oliwkowe

Kolor herbaty: od jasno po ciemny żółty

Zapach suszu: bardzo apetyczny, kwiatowy z nutami skórki dobrze spieczonego chleba

Tryb parzenia: ok. 90° C, ok. 3 g serie krótkich zaparzeń w gaiwanie, ewentualnie w kubku lub czajniczku zaczynając od 2 minut wzwyż

Smak herbaty:

Nabierając susz do dzbanuszka uwagę moją przykuł przepiękny kolor. To czysty szmaragd w wielu odcieniach. Małe herbaciane kuleczki wyglądają jak drogocenne kamienie szlachetne.

Pierwszy łyk i człowiek zaczyna mruczeć. Smak herbaty wspaniale rozchodzi się po języku. Jest delikatny, słodkawy, owocowo-kwiatowy z subtelną nutą skórki chlebowej, lekko oleisty. Finisz krótki, łagodny, owocowo-kwiatowy. Kolejny łyk, mruczę i uśmiecham się sam do siebie. Ta herbata samoistnie wyzwala uczucie radości, lekkości. Zapominamy o kłopotach dnia codziennego, o szarości dnia z oknem. Zanurzamy się w odległe krainy. Góry, lasy, polany, pustelnie. Cisza… i my.

Kolejne parzenia są bardzo kwiatowe, niesamowicie smaczne, nadal lekko oleiste, z nutami ledwo wyczuwalnego chleba. Finisz dłuższy, dostojny, kwiatowy.

Udało się mi zrobić kilka wspaniałych parzeń.

Czas na podziwianie liści. I tu naszym oczom pokazują się piękne, duże, całe liście. Widać, że herbata była starannie wyprodukowana. Przynajmniej ta, którą piję.

Wspaniały pocałunek króla herbaty dla moich ust!

lishan_teaexpress_001
Niczym maleńkie szmaragdy…
lishan_teaexpress_002
Li Shan, król oolongów
lishan_teaexpress_003
Kolor naparu – od jasnego po ciemny żółty
lishan_teaexpress_004
Uśmiech pojawił się na mych ustach z pierwszym łykiem herbaty
lishan_teaexpress_005
Na koniec liście – piękne, duże, całe
Reklamy

Aged Qing Xin Oolong 2003

Ten tajwański oolong zadziwił mnie bardzo. Otrzymałem go wraz subskrypcją listopadową ubiegłego roku i odłożyłem na kilka miesięcy. Miałem tak dużo herbat, że swoje ulubione oolongi oszczędzałem, by móc delektować się nimi w wybranych momentach życia. Jakże było moje zdziwienie, gdy okazało się, że ten nie przypomina ani tradycyjnych oolongów, ani tych długo leżakujących. Zazwyczaj herbaty tego typu, przeznaczone do długiego leżakowania są mocno prażone, by nie rzec palone. Ten oolong był delikatnie podprażany co jakiś czas, celem pozbycia się zawilgocenia, co dało wspaniałe efekty podczas parzenia.

Nazwa: Aged Qing Xin Oolong 2003

Kraj pochodzenia: Tajwan

Miejscowość / Region (prowincja): ogród Wushe 1500 m n.p.m., powiat Nantou (南投縣)

Zbiór: wiosna 2003

Sklep: TheTea

Liście: w większości poszarpane

Kolor liści: ciemnozielone, ciemnobrązowe

Kolor herbaty: ciemny żółty

Zapach suszu: stare drewno lekko wilgotne zmieszane z nutami… koniaku

Tryb parzenia: ok. 95° C, ok. 5 g serie krótkich zaparzeń, ewentualnie styl europejski w kubku zaczynając od 2 minut wzwyż

 

Smak herbaty:

Dlaczego warto pić stare oolongi? Albowiem to jak picie dobrego koniaku lub dobrej whisky. Od pierwszego łyku człowiek skupia się tylko na herbacie, delektuje, rozkoszuje i szuka w myślach nazw dla smaków poruszających się po języku. A wyczuć tu można prócz starego, wilgotnego drewna, także posmaki warzywne, suszone owoce i delikatne nuty orzechowe. Gdzieś w tle majaczyły się dymne i prażone nuty. Finisz herbaty był długi, lekko tłusty (by nie rzec maślany) z nutami słodowymi i drzewnymi. Herbatę zalewałem kilkakrotnie, bowiem proces leżakowania trochę uśpił liście, przez co bardzo powoli otwierały się uwalniając wszelkie swe dobra. Kolejne parzenie były bardziej słodkie i traciły swe wilgotne, drewniane i dymne posmaki.

Podczas parzenia w kubku smak herbaty był podobny, jednak słodycz mieszała się bardziej z wilgocią drewna i prażenia, a mniej objawiała inne smaki, np. suszonych warzyw czy owoców. Prawdopodobnie inne czasy parzenia uwydatniają inne walory.

Bardzo cierpliwa i wydajna herbata. Jeśli macie możliwość zakupu – delektujcie się!

Aged-Qing-Xin-Oolong_001
Wspaniały smak, wspaniały zapach, wspaniały kolor
Aged-Qing-Xin-Oolong_002
Liście były delikatnie podprażane wiele razy
Aged-Qing-Xin-Oolong_003
Herbatę można parzyć wielokrotnie, liście powoli się otwierają
Aged-Qing-Xin-Oolong_004
Liście są mocno poszarpane, choć i tak bardzo ładnie się prezentują

Zhu Ye Puer

Herbaty produkowane w chińskim regionie Yunnan znamy zazwyczaj w formie liściastej, sypkiej. To taki wizerunkowy standard wśród wielu konsumentów. Natomiast w przypadku herbat puer przyzwyczajeni jesteśmy do formy sprasowanych, okrągłych ciastek. Prezentowana poniżej herbata to puer z Yunnanu, który przechowywany jest w łodydze bambusa.

Podczas obróbki surową herbatę upycha się w zielonych pędach bambusa, by uzyskała delikatny aromat tej egzotycznej rośliny. Po przepołowieniu tyczki o długości 30 cm otrzymujemy sprasowaną herbatę w kształcie odcisku wnętrza bambusa. Bardzo ciekawa forma przechowywania.

Od razu powiem, że herbata do tanich nie należy, ale daję słowo – warto!

Nazwa: Zhu Ye Puer 

Kraj pochodzenia: Chiny

Miejscowość / Region (prowincja): Yunnan

Zbiór: brak danych

Sklep: Czajownia.pl

Liście: poszarpane i całe, sprasowane podobnie jak herbaty puer, w tym przypadku nie jest to ciastko, ale łodyga bambusa

Kolor liści: ciemnobrązowy, czarny, zwęglony

Kolor herbaty: ciemnoczerwony, kasztanowy

Zapach suszu: tytoń, wędzonka, dym

Tryb parzenia: ok. 90° C, 3-4 g – na styl europejski w kubku 200 ml zaczynając od 2 minut wzwyż, ewentualnie w gaiwanie, serie krótkich zaparzeń

 

Smak herbaty:

Bardzo smaczny puer, dymny, ale słodki, wyczuwalne nuty mandarynki oraz bardzo silne i charakterystyczne nuty drzewne (w końcu przechowywany był w łodydze bambusa). Niezapomniany smak od którego trudno się oderwać, finisz długi z ostrego (lekko gorzkiego, niczym przypalona grzanka) przechodzi w łagodny i słodki. Bardzo ładnie ten dymno-drzewny smak rozchodzi się po ustach. Czasami wyczuwam prażoną kukurydzę, ale taką lekko przypaloną (przydymioną). Nie mylić ze spaloną!

W smaku bardzo fajna i słodkawa herbata dla smakoszy, ale i zwyczajny Kowalski odnajdzie w niej coś ciekawego. Bardzo, bardzo polecam!

zhu-ye-puer_czajownia-A
Herbata w bambusie, Źródło: czajownia.pl
zhu-ye-puer_czajownia-B
Po otwarciu bambusa…, Źródło: czajownia.pl
zhu-ye-puer_czajownia-001
Zhu Ye Puer z Yunnanu
zhu-ye-puer_czajownia-002
Herbata ma ciemnoczerwony, kasztanowy kolor
zhu-ye-puer_czajownia-003
Susz pachnie jak tytoń, wędzonka, czy dym
zhu-ye-puer_czajownia-004
Liście mają kolor ciemnobrązowy, czarny (zwęglony)
zhu-ye-puer_czajownia-005
Herbata sprasowana z bambusa

Yuchi Wild Black Tea 2016

Na przełomie lat 80-tych i 90-tych na terenie środkowego Tajwanu, w powiecie Nantou (南投縣) zaadoptowano zdziczałe krzewy herbaciane pochodzące z indyjskiego regionu Assam. To ich owocem jest testowana dziś herbata Yuchi Wild Black Tea. Ta czerwona herbata na pierwszy rzut oka może wydać się pospolitą, jednak jej degustacja wprawi w osłupienie niejednego smakosza herbaty. Oj tak! Zapraszam…

Nazwa: Yuchi Wild Black Tea 2016

Kraj pochodzenia: Tajwan

Miejscowość / Region (prowincja): Yuchi Township, powiat Nantou (南投縣)

Zbiór: wrzesień 2016

Sklep: TheTea

Liście: całe, niektóre poszarpane

Kolor liści: ciemnozielone, kasztanowe

Kolor herbaty: ciemny pomarańczowy

Zapach suszu: dobrej jakości tytoń, suszone wiśnie

Tryb parzenia: 95° C, 5-6 g serie krótkich zaparzeń, ewentualnie styl europejski w kubku zaczynając od 2 minut wzwyż

 

Smak herbaty:

Wyśmienita już od pierwszego zalania, słodka, smakuje jak konfitury wiśniowe, jak dobrze przypieczone jabłko oraz jak herbatniki – tak, te wszystkie posmaki łączą się razem, mieszają, współgrają i dają ten niesamowity smak herbaty.

Ta herbata to jak dobry podwieczorek wśród najlepszych znajomych, gdzie herbata gra główną rolę jako ona sama, jako konfitura i jako ciasteczka, gdzie maluje uśmiech, daje rozkosz podniebieniom i łączy gości we wspólnym byciu razem w tej jednej, wyjątkowej chwili.

Mógłbym napisać, że to herbata na wyjątkowe okazje, ale po co? Niech będzie codzienną, niech każdy dzień będzie tym wyjątkowym.

Rewelacja!

powieki-bodhidharmy-yuchi-wild-black-tea-2016-thetea_001
Yuchi Wild Black Tea ze sklepu TheTea
powieki-bodhidharmy-yuchi-wild-black-tea-2016-thetea_002
Herbata ma kolor ciemnopomarańczowy i wspaniały aromat
powieki-bodhidharmy-yuchi-wild-black-tea-2016-thetea_003
Susz pachnie dostojnie niczym dobrej jakości tytoń i suszone wiśnie
powieki-bodhidharmy-yuchi-wild-black-tea-2016-thetea_004
Liście herbaty są całe, niektóre poszarpane. Dominuje kolor ciemnozielony i kasztanowy

Rainforest RS 2016

Zachodnie zbocza gór Czin w Birmie bywają bardzo niebezpieczne. A to z powodu lawin błotnych, które często pustoszą okolice.

Wioska, z której pochodzi dzisiejsza herbata, istnieje od… roku (sic!). Została przeniesiona właśnie z uwagi na niszczycielskie błotne osuwiska. Ogrody herbaciane, uprawiane przez mieszkańców na szczęście nie ucierpiały tak mocno jak pola uprawne i domy. Stanowią one bowiem główne utrzymanie mieszkańców. Wioskę otacza bujny las deszczowy, a herbaciane krzewy rosną w cieniu bambusów, papai, limonek i awokado. Wspaniałe otoczenie!

Choć mieszkańcy klasyfikują herbatę jako zieloną, właścicielka One Cup of Tea sklasyfikowała ją jako turkusową, czyli oolong. Jest to ten typ oolongów, który jest nisko oksydowany, czyli bardzo blisko mu do zielonej herbaty. Sprawdźmy…

Nazwa: Rainforest RS 2016

Kraj pochodzenia: Birma

Miejscowość / Region (prowincja): zachodnie zbocza gór Czin

Zbiór: 2016

Sklep: One Cup of Tea

Liście: całe, niektóre poszarpane

Kolor liści: zielone, oliwkowe

Kolor herbaty: bardzo jasny pomarańczowy, wpadający w żółty

Zapach suszu: suszone owoce z nutą kwiatową

Tryb parzenia: 75 – 85 °C, 4-6 minut

Smak herbaty:

Zupa rybna i wodorosty, krewetki w sosie ziołowym… takie to smaki przychodzą na myśl popijając Rainforest. Herbata jest łagodna w smaku, bardzo aromatyczna, jednak tylko dla smakoszy, którym nie przeszkadza posmak jeziorno-mulisto-rybny. Finisz łagodny, dość długi lekko rybny i tu ciekawostka, z nutą kwiatową. Co ciekawe im chłodniejsza herbata, tym nuta kwiatowa wydaje się być mocniejsza. Nie wygasza smaku wodorostów i ryb, ale ładnie się wkomponowuje. Przy chłodniejszym naparze finisz wydłuża się i jest bardziej ostry. Ciekawa herbata.

Kolejne parzenia osłabiają tak znacząco smak rybny, że po prostu zanika lub staje się tylko lekko wyczuwalny, dominują smaki owocowe oraz wodorostów, by nie napisać smak wody z jeziora (tak, kto kiedyś kąpał się latem w ciepłej wodzie jeziornej i niechcący napił się jej, ten wie), na stronie opisane jest to jako posmak dżungli po ulewie. W dżungli nie byłem, ale jezior ci u nas pod dostatkiem.

Bardzo ciekawa, birmańska herbata. Warta wypróbowania.

rainforest-rs-2016-birma_001
Rainforest RS 2016
rainforest-rs-2016-birma_002
Herbata ma kolor jasnopomarańczowy, wpadający w żółty
rainforest-rs-2016-birma_003
Suszone owoce z nutą kwiatową – tak pachnie susz
rainforest-rs-2016-birma_004
W suszu znajdziemy oprócz liści także ich łodyżki
rainforest-rs-2016-birma_005
Liście mają kolor zielony i oliwkowy
rainforest-rs-2016-birma_006
Niektóre liście są zachowane w całości, inne są poszarpane
rainforest-rs-2016-birma_007
Bardzo lubię oglądać liście po zaparzeniu herbaty
rainforest-rs-2016-birma_008
Czyż nie są piękne?!

Lie De The, czyli fusy herbaciane

Jestem analogowy. Czytam książki papierowe, lubię tramwaje, piszę piórem wiecznym, kocham atramenty, wolę listy papierowe niż e-maile, wolę zdjęcia na papierze niż w komputerze i wiele innych…

Piję też hektolitry herbaty, ale o tym przecież jest ten blog.

Czy można zatem połączyć pisanie piórem z herbatą? Można. Poniżej przedstawiam wspaniały atrament – fusy herbaciane – dla analogowych, dla miłośników piór.

Test atramentu zamieściłem na swoim innym blogu, poświęconym testom atramentów do piór wiecznych. Może to wydawać się nienormalne, ale przetestowałem już ponad 500 kolorów.

J. Herbin jest francuskim producentem atramentów do piór wiecznych, a kolor Lie De The jest jednym z olbrzymiej palety kolorów. Lie De The to atrament o pięknym odcieniu brązu okraszonego jeszcze piękniejszym cieniowaniem. Jestem pod wielkim wrażeniem tego atramentu. Można go polecić wszelkim wielbicielom brązów, a także kaligrafii. A więc testujemy…

J. Herbin Lie De The nazwa

Producent: J. Herbin

Seria, kolor: Lie De The

Pióro do testów: Waterman Hemisphere „F”

Papier: Image Volume 80 g / cm2

Parametry techniczne:

Przepływ w piórze: dobry

Lepkość do stalówki: dobra

Przebijanie na papierze: niezauważalne

Cieniowanie (zmienność koloru linii): zauważalna i zachwycająca

Strzępienie na papierze: niezauważalne

Nasycenie koloru: dobre

Czas schnięcia na papierze ksero: ok. 5 sek.

J.-Herbin-Lie-De-The-kleks
Kleks rozmazany stalówką
J.-Herbin-Lie-De-The-wacik
Maźnięcie wacikiem
J.-Herbin-Lie-De-The-kreski
Kreski
J.-Herbin-Lie-De-The-wysychanie
Czas wysychania
J.-Herbin-Lie-De-The-woda
Odporność na wodę
J.-Herbin-Lie-De-The-txt
Próbka tekstu na papierze ksero
J.-Herbin-Lie-De-The-chromatografia1
Kleks na chusteczce higienicznej
J.-Herbin-Lie-De-The-chromatografia2
Chromatografia
J.-Herbin-Lie-De-The-Oxford
Próbka pisma w zeszycie Oxford A5 (gramatura 90 g / m2)
J.-Herbin-Lie-De-The-Rhodia
Próbka pisma w zeszycie Rhodia No 16 (gramatura 90 g / m2)
J. Herbin Lie De The paleta barw
Paleta odcieni (pobranych z 7 punktów kleksa)

 

Foggy Green RS 2016 Birma

„Na zboczu stromej doliny
Gałązka magnolii rozkwita czerwono
I przy samotnym górskim potoku
Jeden po drugim kwitną kwiaty
Po czym więdną”
*

W dalekiej, pełnej bujnej roślinności lasów deszczowych, Birmie, na zachodnich stokach gór Czin rosną prawie dziko krzewy herbaciane. Zbiory tej herbaty przypadły na porę deszczową w tym roku. Jej obróbka jest minimalna – świeże liście są wyłącznie prażone w metalowej misie ustawionej nad żelaznym paleniskiem. Proces obróbki trwa długo i jest wysoce pracochłonny, albowiem nie można dopuścić do przypalenia liści. Prażenie jest tylko raz przerwane na kilkuminutowe, ręczne rolowanie liści. Ten sposób obróbki pozwala zupełnie zahamować oksydację i zachować zielony kolor liści.

Nazwa: Foggy Green

Kraj pochodzenia: Birma

Miejscowość / Region (prowincja): stoki gór Czin

Zbiór: pora deszczowa 2016

Sklep: One Cup of Tea

Liście: całe, niektóre poszarpane

Kolor herbaty: bardzo jasny pomarańczowy, wpadający w żółty

Kolor liści: zielone, oliwkowe

Zapach suszu: glony, trawa i kwiaty skoszone razem, a przy tym mocno wilgotne (tak… wyczuwalna jest tu ta pora deszczowa)

Tryb parzenia: ok. 5-6 gram na 200 ml z czasem 3 minuty, następne 4 minuty i ostatnie parzenie 6 minuty, temperatura 75-80° C

Smak herbaty:

Delikatna i świeżą herbata z lasu deszczowego, co jest bardzo wyczuwalne. Smak kwiatowy, z nutą rodzynkową, słodkawa, lekko wyczuwalne prażenie, ale nie intensywne, finisz krótki z nutą owocową. W kolejnych parzeniach herbata była już bardziej goryczkowa, ale nadal bardzo smaczna, kwiatowa z nutą wędzoną, finisz krótki, ostry, ale bardzo smaczny, bo owocowy.

Dzięki wyczuwalnej wilgotności, herbata idealnie sprawdzi się podczas suchych, upalnych letnich dni. Zarówno smak, jak i zapach, wypełniony birmańską porą deszczową na pewno nas ukoi.

* Wang Wei (w: Potęga oświecenia. Poematy chińskich mistrzów zen, pod red. Wu Yansheng)