Mingjian Dong Pian (名閒凍片)

Nazwa: Mingjian Dong Pian (名閒凍片)

Kraj pochodzenia: Tajwan

Miejscowość / Region (prowincja): powiat Nantou, Mingjian

Kultywar: Si Ji Chun (四季春)

Zbiór: koniec stycznia 2017

Sklep: eherbata.pl

Liście: bardzo dużo całych liści, zwinięte w kuleczki

Kolor liści: zielone i zielono-oliwkowe

Kolor herbaty: od jasnego pomarańczowego do pomarańczowego

Zapach suszu: prażone orzeszki, lekka nuta glonów oraz cytrusów

Mingjian-Dong-Pian-2017_eherbata_001

Jestem wielbicielem oolongów. I nie jest istotne czy są mocno czy słabo utleniane, czy prażone czy nie. Każda taka kuleczka, poza przepięknym i cieszącym oko, magicznie zwiniętym listkiem, zawiera fajerwerki smakowe, które strzelają na języku i podniebieniu. Uwielbiam to i niczym narkoman oddaję się tym rozkoszom.

Dzisiejsza herbata to Mingjian Dong Pian 2017 czyli Mroźne Listki z Mingjian, jasny oolong z Tajwanu, wytwarzany w małych ilościach. Wytworzenie tego typu herbaty uzależnione jest od pogody, a ta z kolei może być różna co roku. Herbata produkowana w 2016 może mieć zupełnie inny smak niż ta z 2017 roku. Jestem wielce ciekaw co zawarł dobrego w herbacie 2017 rok.

Jak podaje sklep „liście zbiera się zimą, kiedy krzewy herbaciane są już w fazie uśpienia, ale kilka dni ciepłej pogody budzi je do życia i wypuszczają malutkie pączki. Każda z „kuleczek”, w które uformowana jest ta herbata, zawiera taki pączek”.

Mingjian-Dong-Pian-2017_eherbata_002

W opakowaniu kupionej herbaty otrzymujemy kuleczki w kolorze od jasnozielonych po ciemnooliwkowe. Po otwarciu opakowania do naszego nosa wpada przepiękny zapach prażonych orzeszków z delikatnymi nutami glonów i cytrusów. Nie ukrywam, że zawsze tkwię parę chwil z nosem wsadzonym w opakowanie i wdycham. Istna uczta zapachów.

Po zaparzeniu otrzymujemy (w zależności od czasu i kolejności parzenia) napar w barwach od jasnopomarańczowej po pomarańczową. I tu nadal nasz nos rozpieszczany jest wonią bardzo świeżych cytrusów i orzeszków prażonych czy skórki chleba. Po kliku parzeniach woń będzie słabła na rzecz kwiatowej, ale nadal wyraźna i świeża.

Samo parzenia daje w ustach mnogość wrażeń. W pierwszych parzeniach będą wyczuwalne nuty glonów, owoców (w tym cytrusów), może dać o sobie znać lekka cierpkość (ale bardzo przyjemna) i lekko ostry finisz. Kolejne, n-te parzenia będą już bardziej kwiatowo-owocowe i co ciekawe, przynajmniej u mnie, z lekką ostrzejszą nutą prażonych orzeszków, które w ustach przyjemnie i ładnie rozchodziła się mieszając z nutami przejrzałych owoców. Fajny, spokojniejszy już finisz.

Mingjian-Dong-Pian-2017_eherbata_003

Herbatę można parzyć w stylu gongfu cha, a także w europejskim. Ten pierwszy daje większą ilość parzeń, a także znacznie bardziej rozbudowany bukiet smakowy, który delikatnie zmienia się podczas kolejnych zaparzeń. Druga metoda, to najczęściej 2-3 parzenia i skondensowane smaki, za to bardziej wyraziste, ale bez przejść.

Gongfu cha: 5 g/100 ml, wrzątek, I parzenie 40s; II 30s; III 50s; IV 80s, V 2 min. itd. W większym czajniczku: 5 g/250 ml wody, wrzątek, I parzenie 90s; II 60s; III 2 min; IV 4 min; V 8 min. W kubku: ok. 5 g/200 ml, wrzątek, I parzenie 2 min., II 2 min., III  4 min.

Niewątpliwie najmocniejszym punktem tej herbaty jest aromat i świeżość, prościej mówiąc niezapomniane walory węchowe i smakowe. Herbatę można zaliczyć do grupy bliższej zielonym herbatom, także wielbiciele „tylko zielone” mogą zapoznać się po raz pierwszy z oolongami, bez szoku jakie czasami dają oolongi prażone. Wspaniałość tej herbaty objawia się także w pięknie rozwiniętych już liści. W dużej mierze są całe, co świadczy o starannej ich obróbce podczas produkcji. Wielkie brawa.

Na koniec warto podkreślić, że testowana herbata została doceniona na konkursie herbacianym w Mingjia (Tajwan), gdzie zdobyła srebrny medal.

Mingjian-Dong-Pian-2017_eherbata_005

 

 

 

Reklamy

Black Pu-Erh Mini Beengcha

Nazwa: Black Pu-Erh Mini Beengcha

Kraj pochodzenia: Chiny

Miejscowość / Region (prowincja): Yunnan

Zbiór: wiosna 2016

Sklep: Czajownia

Liście: łamane i sprasowane

Kolor liści: ciemnobrązowe, czarne

Kolor herbaty: od ciemnoczerwonej po ciemnobrązową

Zapach suszu: zapach suchego drewna i ziemi, czasami wyczuwam nuty owoców suszonych

Tryb parzenia: zalecane warunki to 1 ciastko na 150 ml przez 2 – 4 min. w temperaturze 95°C., testowana przeze mnie herbata była podzielona na dwa kawałki i parzona w 200 ml przez 2 min., a później przez 5 min. i 7 min.

Black-Pu-Erh-Mini-Beengcha_Czajownia_001

Często można przeczytać, że herbata Pu-Erh jest herbatą czerwoną, a jeszcze częściej, że dzięki niej w magiczny sposób schudniemy. Oba twierdzenia są delikatnie mówiąc bzdurą. Po pierwsze Pu-erhy to herbaty ciemne, można rzec czarne. Wg chińczyków herbaty powinno się nazywać (klasyfikować) po kolorze naparu, a ten często jest czarny (ciemny) niczym kawa. Po drugie bez odpowiedniej diety czyli rezygnacji z przetworzonej żywności, w tym nadmiernego spożywania tłuszczów, cukrów i białego pieczywa nigdy nie schudniemy. Możemy pić hektolitry Pu-erha i nie da on rady. Jako ciekawostkę powiem, że ja schudłem 20 kg dzięki diecie i piciu oolongów. Ale to temat na oddzielną dyskusję.

Black-Pu-Erh-Mini-Beengcha_Czajownia_002

Liście testowanej herbaty zostały sprasowane w formie małych gniazd. Wysokogatunkowe herbaty Pu-erh tradycyjnie prasowane są w tabliczki. Inny rodzaj prasowania herbaty to gniazda (Tuo Cha) lub kołacze (Bing Cha). W tym przypadku nasze gniazdko to Tuo Cha i ma ok. 5 gram.

Black-Pu-Erh-Mini-Beengcha_Czajownia_003

Herbata Black Pu-Erh Mini Beengcha powstaje z krzewów herbacianych rosnących w chińskiej prowincji Yunnan. To tradycyjne miejsce powstawania herbat Pu-erh. Zakładam (po niskiej cenie), że fermentacja tej herbaty odbyła się sposobem przyspieszającym proces dojrzewania liści przez dodanie drobnoustrojów i zapewnienia odpowiednich warunków (temperatura, wilgotność). Droższe herbaty, niczym wino, leżakują i nabierają swych walorów przez wiele lat. Te tańsze robione są podobnie jak tanie polskie piwa czy wina, w procesie przyspieszającym. Przez co są produktami pseudo lub –podobnymi (tak jak w PRLu wyroby czekoladopodobne).

Black-Pu-Erh-Mini-Beengcha_Czajownia_004

Jakże miłym zaskoczeniem jest fakt, że herbata jest dobrej jakości. Nie wyczułem, jak to często przy tanich Pu-erah z wielu sklepów, zwietrzałej formy i rybiej woni (i posmaku). Oczywiście herbata nie należy do wysokogatunkowych, ale i nie należy do tych niższych. Taka klasa średnia. Jak to mówią: dobra cena, dobra jakość. Na pewno nadaje się do codziennego, spokojnego popijania.

Black-Pu-Erh-Mini-Beengcha_Czajownia_005

Z połowy herbacianego gniazda można sporządzić spokojnie trzy bardzo smaczne i pełnowartościowe napary. Przynajmniej mnie się tak udało. Jeśli ktoś lubi mocniejsze doznania, może za radą sprzedawcy zaparzyć całe gniazdko. Dodam, że w herbatach Pu-erh jest to cenne, że można ją parzyć wrzątkiem i nie patrzeć na czas, o ile nie chcemy uzyskać zakładanego efektu. Zawsze herbata wyjdzie smaczna, choć efekt będzie na pewno niespodzianką (z różną mocą). Oczywiście herbat Pu-erh nie słodzimy, tak jak nie powinniśmy słodzić żadnych herbat.

Black-Pu-Erh-Mini-Beengcha_Czajownia_006

Mnie udało się uzyskać bardzo ziemisty smak herbaty z nutami dymnymi, a jednocześnie bardzo słodki, z fajnym i długim finiszem, który ładnie rozchodził się po języku. Zakończenie lekko cierpkie/kwaskowe, ale jednocześnie przyjemne. Bardzo zachęcam do spróbowania. Warto.

Black-Pu-Erh-Mini-Beengcha_Czajownia_007

Pinglin Roasted Baozhong Oolong

Nazwa: Pinglin Roasted Baozhong Oolong

Kraj pochodzenia: Tajwan

Miejscowość / Region (prowincja): Wenshan/Pinglin/New Taipei city

Zbiór: maj 2016

Prażenie: październik 2016

Sklep: TheTea

Liście: całe, niektóre poszarpane bądź nadgryzione

Kolor liści: zielone i oliwkowe

Kolor herbaty: słoneczny żółty z delikatną pomarańczową poświatą

Zapach suszu: prażone ziarna zbóż, ciasteczka z dalekimi nutami prażonych orzechów

Tryb parzenia:

  • serie krótkich parzeń: 5-6 g na 100 ml w temperaturze ok. 100° C
  • serie dłuższych (europejskich) parzeń: ok. 5 g na 250-300 ml w temperaturze ok. 100° C, pierwsze parzenie 2, kolejne 2 min i ostatnie 4 min. lub pierwsze 2 min., a drugie 4 min. (wedle smaku i zwyczaju).

Pinglin-Roasted-Baozhong-Oolong_TheTea_001

Herbatę otrzymałem w marcu 2017 r. w ramach TheTea Club. To bardzo wartościowa forma rozprowadzania ciekawych i jednocześnie unikatowych herbat. Polecam uwadze czytających bloga, zarówno sklep TheTea, jak i klub.

Pinglin-Roasted-Baozhong-Oolong_TheTea_002

Herbata z marca to tajwański Baozhong. Większość tego typu oolongów jest bardzo lekko utlenianych, pozbawionych prażenia, przez co są soczyste i delikatne w smaku. Ten jest zupełnie inny. Można rzec tradycyjny, bowiem silnie prażony. Aromatem przypomina herbaty z gór Wuyishan.

Pinglin-Roasted-Baozhong-Oolong_TheTea_003

Bardzo wiele osób pijących herbaty boi się oolongów. W ogóle ludzie boją się eksperymentować, poznawać nowe smaki. Niby są tradycjonalistami, ale wiem, że przez nich przemawia strach. Albo lenistwo. Bowiem łatwo iść do marketu, chwycić pudełko z saszetkami znanej marki i udawać w domu, że pije się herbatę. Tak, to też jest herbata, ale pijąc X mamy wrażenie, że jest podobna do Y, a ta z kolei niczym się nie różni od Z. A w świecie herbat, tych prawdziwych, jest tyle smaków, aromatów i zapachów…

Pinglin-Roasted-Baozhong-Oolong_TheTea_004

Uwielbiam poznawać nowe herbaty, nowe smaki. Przy niektórych zostaję najdłużej, inne traktuję tylko poznawczo. To bardzo fajna przygoda. A ponieważ herbat piję dziennie bardzo dużo, mogę dzielić się z Wami wrażeniami. Oczywiście zdając sobie sprawę, że każdy ma inne kubki smakowe oraz oczekiwania.

Pinglin-Roasted-Baozhong-Oolong_TheTea_005

Smaki tej herbaty są zróżnicowane, ale również bardzo wyraziste. Niczym wielobarwne światy. Podczas niektórych parzeń występowała lekka goryczka. Może to mój błąd podczas parzenia, może to jej urok? Niemniej w każdym przyrządzaniu można było wyczuć nuty prażonego chleba, orzechów, a w tle miodowo-karmelowe nuty. Uwielbiam takie kompozycje. Pijesz herbatę bez dodatków, bez słodzenia jej miodem, a jednak wyczuwasz tę wspaniałą słodycz. Bardzo dobry oolong – wspaniała uczta dla herbaciarza!

Pinglin-Roasted-Baozhong-Oolong_TheTea_006

Czasami, przyznam się po cichu, siedzę i wącham, świeżo zaparzoną herbatę. Rozkoszuję się każdą nutą muskającą mój nos. Później delikatnie zwilżam usta. I już wiem, że odleciałem do innej krainy.

Podróżujcie ze mną…

Pinglin-Roasted-Baozhong-Oolong_TheTea_009

Wenshan Bao Zhong

Nazwa: Wenshan Bao Zhong (文山包種)

Kraj pochodzenia: Tajwan

Miejscowość / Region (prowincja): północny Tajwan, Wenshan, plantacja położona ok. 800 m n.p.m.

Zbiór: maj 2017

Kultywar: Qing Xin (青芯)

Sklep: eherbata.pl

Liście: całe, rolowane

Kolor liści: zielone, oliwkowe

Kolor herbaty: pomarańcz z domieszką żółtego

Zapach suszu: grzanki i cytrusy, z delikatnymi echami groszku

Tryb parzenia: 90° C, ok. 5-6 g na 100 ml, serie krótkich zaparzeń od 30 s. wzwyż, można także w czajniczku zaczynając od 2 minut, temperatura ta sama, ilość ta sama.

 

Herbata…

W północnej części Tajwanu, w Wenshan, produkuje się testowaną dziś herbatę. Wenshan Bao Zhong, bo o niej mowa, jest bardzo świeżą i lekką herbatą. To delikatnie utleniony, w ok. 10% oolong. Można go śmiało porównać do zielonej herbaty.

Wenshan-Bao-Zhong-2016_eherbata_001

Góry, wysokość 800 metrów nad poziomem morza i odpowiednie warunki klimatycznie idealnie wpływają na tamtejsze krzewy herbaciane. Czasami jednak warunki pogodowe bywają kapryśne, co również odbija się na herbacie. Ale czy tylko negatywnie? Tym razem, zbiory opóźnione były o blisko 3 tygodnie, jednak wpłynęło to korzystnie na smak herbaty. Liście miały więcej czasu by skorzystać z dobrodziejstw gleby przekazywanej im przez krzew.

Wenshan-Bao-Zhong-2016_eherbata_002

O ile większość upraw na Tajwanie traktowana jest już mechanicznie, tak w tym przypadku herbata zbierana była wyłącznie ręcznie. Zmniejsza to bardzo wydajność, jest bardziej pracochłonne, zwiększa koszty, ale daje możliwość większej kontroli nad produktem końcowym. I zaraz to zweryfikujemy…

Wenshan-Bao-Zhong-2016_eherbata_003

Od razu napiszę, że warto herbatę parzyć w stylu chińskim. Jest bardzo wydajna. Można ją spokojnie zaparzyć do 4-5 razy. Kolejne mogą wydawać się już coraz bardziej wodniste i pozbawione aromatu.

Wenshan-Bao-Zhong-2016_eherbata_004

Herbatę testowałem w dwóch turach. Pomiędzy nimi był tydzień odstępu.
Podczas pierwszego testu smak naparu był bardzo wyrazisty, wyczuwało się świeże  warzywa, z lekką goryczką, delikatne nuty ogórkowe, posmaki świeżych strączków groszku oraz glonów, finisz był długi, maślany z akcentami glonów gdzieś na końcu języka.

Wenshan-Bao-Zhong-2016_eherbata_005

Podczas drugiego testu w naparze wyczuwalne były głównie maślane ciasteczka, odrobiny nut warzywnych (strączki, szczaw, włoszczyzna z zupy) przechodzące w owoce cytrusowe. Finisz równie wspaniały jak w pierwszym przypadku. Doskonała, delikatna herbata oolong.

Na stronie sklepu napisane jest, że herbatę można również przyrządzać na zimno. Szczerze mówiąc nie przepadam za tym stylem, więc nie próbowałem.

Herbata pakowana jest na Tajwanie w torebki 50 g.

Hu Yuan Keng Mei Zhan Yancha

Nazwa: Hu Yuan Keng Mei Zhan Yancha

Kraj pochodzenia: Chiny

Miejscowość / Region (prowincja): rezerwatowy obszar gór Wuyi/Fujian

Zbiór: maj 2016

Sklep: TheTea

Liście: całe, niektóre poszarpane

Kolor liści: kasztanowe, zgniłozielone

Kolor herbaty: ciemny pomarańcz z domieszką żółtego

Zapach suszu: pachnie jak stary spieczony chleb plus nuta jakby kamienna (nie potrafię jej dokładnie zidentyfikować)

Tryb parzenia:

  • serie krótkich parzeń: 6-7 g na 100 ml w temperaturze ok. 100° C
  • serie dłuższych (europejskich) parzeń: ok. 5 g na 250-300 ml w temperaturze ok. 100° C, pierwsze parzenie 1, kolejne zwiększane co minutę lub pierwsze 2 min., a drugie 4 min.

Herbata…

Herbatę otrzymałem w kwietniu 2017 r. w ramach TheTea Club. To bardzo wartościowa forma rozprowadzania ciekawych i jednocześnie unikatowych herbat. Polecam uwadze czytającym ten blog, zarówno sklep TheTea, jak i klub.

Hu-Yuan-Keng-Mei-Zhan-Yancha_TheTea_001

Herbata powstała z krzewów herbacianych, które mają ponad 40 lat. Podczas produkcji liście zostały poddane doskonale przeprowadzonemu, średniemu prażeniu. Ponieważ krzewy herbaciane rosną głównie na wulkanicznych glebach, napar ma specyficzny posmak, którego nigdzie indziej nie znajdziecie.

Hu-Yuan-Keng-Mei-Zhan-Yancha_TheTea_002

Zrobiłem kilka testów tej herbaty i zawsze coś mnie w niej zaskakiwało. Pierwsze co charakteryzuje Mei Zhan to zapach naparu. Połączenie miodu jesiennego i przejrzałych owoców. Doskonały i bardzo wyrazisty.

Hu-Yuan-Keng-Mei-Zhan-Yancha_TheTea_003

Jak widać nie trzeba kupować mieszanek herbacianych sprzedawanych w wielu sklepach z podrzędną czerwoną (czarną) herbatą i suszonymi kawałkami owoców, by otrzymać wspaniały zapach naparu. W tym wypadku ten dobrze prażony oolong przebija wszelkie mieszanki.

Hu-Yuan-Keng-Mei-Zhan-Yancha_TheTea_004

Kolejna urzekająca rzecz – smak. Parząc herbatę na różne sposoby można wydobyć z niej prawdziwe fajerwerki dla podniebienia. I tak, gdy parzyłem w europejskim stylu otrzymałem słodki napar, pełen suszonych owoców (figi, rodzynki), delikatne nuty drzewno-tytoniowe, posmaki prażonej kukurydzy. Finisz słodki, dłuższy, miodowy (taki późno jesienny miód).

Hu-Yuan-Keng-Mei-Zhan-Yancha_TheTea_005

Podczas parzenia w stylu chińskim (metodą serii krótkich parzeń) moje podniebienie i język bombardowany był smakiem mineralnym, z elementami słodu (lekko przypomina pszeniczne piwo), posmaki drewna i lekkiej kakaowej goryczki. Wszystko to w ustach ładnie się mieszało i dawało fajny goryczkowo-słodki efekt. Niezapomniany. Na koniec, wspaniały miodowy, z nutami leśnych owoców, finisz. Bardzo, bardzo dobry oolong!

Hu-Yuan-Keng-Mei-Zhan-Yancha_TheTea_006

Assam Brahmaputra

Nazwa: Assam Brahmaputra

Kraj pochodzenia: Indie

Miejscowość / Region (prowincja): Assam

Zbiór: brak danych

Sklep: Czajownia, Wrocław

Liście: postrzępione

Kolor liści: ciemnobrązowe

Kolor herbaty: czerwono-kasztanowy

Zapach suszu: tytoń i wiśnie

Tryb parzenia: ok. 3 g na czajniczek 100 ml, temperatura ok. 96 C, czas: 2′, kolejne parzenie 4′ ewentualnie można zacząć od 3′ a później 5′-6′.

Assam-Brahmaputra-czajownia_001

Gdy przychodzi jesień wiele analogowych dusz chowa się pod kocyk, z kubkiem herbaty w jednej i książką w drugiej dłoni. Mruczą, piją, czytają, mruczą. Za oknami pada deszcz kolorowych liści gnanych wiatrem na wieczny spoczynek na przemian z łzawymi strugami na szybach. Ciepło domowego zacisza, gdzie myśli przeplatają się z cykaniem zegara. Książka może być wciągająca, że zapominamy w końcu o słocie, o całym umierającym świecie, a może być też taka, dzięki której co chwilę popadamy w zadumę nad czytanym tekstem.

Kubek z herbatą delikatnie paruje. Do naszych nosów dociera wspaniała wiśniowo-miodowa woń. Kolejny łyk, ciepło rozchodzi się po brzuszku, a uśmiech rozjaśnia usta.

Assam-Brahmaputra-czajownia_002

Uwielbiam te jesienne wieczory z kubkiem herbaty. Ostatnio spędzałem je z herbatą odkrytą przed około 170 laty przez braci Bruce. Rosnące dziko przez tysiące lat, w bagnistej dżungli dorzecza Brahmaputry, krzewy herbaciane zostały dokładnie wyselekcjonowane i przez lata pracowano nad ich obecnymi właściwościami smakowymi. Może to tylko reklama, a może i prawda, ale herbaciane krzewy nawozi się naturalnymi nawozami (pozyskiwanymi od hodowanych specjalnie do tego celu słoni) oraz nie stosuje herbicydów. Niestety wiele osób musi wtedy ręcznie walczyć z chwastami. Coś za coś.

Assam-Brahmaputra-czajownia_003

Warto sięgnąć, chociażby na próbę, po tę herbatę o jakże bogatym aromacie, obfitym smaku. Nie jest to może mistrzyni wśród czerwonych (pol. czarnych) herbat, ale czyż każdy musi być doskonały? Ważne by smakować, delektować i wciąż poznawać nowe napary. Ważne by znaleźć swoje zaciszne miejsce, koc, książkę i kubek z gorącą herbatą. Zobaczycie, smak i mruczenie samo będzie się do was łasić…

Assam-Brahmaputra-czajownia_004

Święto Herbaty / Svátek čaje 2018

O Święcie Herbaty w Cieszynie słyszałem i czytałem już wiele razy. Tego roku postanowiłem się wybrać, by naocznie sprawdzić magię tego miejsca. Podróż daleka, bo z północy kraju na samo południe. Jak się okazało miejsce wcale nie było magiczne, a cała magia pochodziła od osób organizujących Święto Herbaty oraz od osób uczestniczących w wydarzeniu. Coś wspaniałego i nieziemskiego! Niestety pogoda w tym roku nie dopisała. Było dość chłodno i pochmurnie. Ale jakby padało lub było nazbyt upalnie także pewnie bym narzekał, więc może jednak pogoda była właściwa?

Co do samego święta, to było bardzo dobrze zorganizowane i moje oko nie dostrzegło zgrzytów. Przy zakupie biletu otrzymywaliśmy czarkę herbacianą. Wspaniały pomysł i bardzo piękna pamiątka. Czarka posłużyła także do wielu degustacji herbacianych. Spotkałem starych znajomych, poznałem też wielu nowych. Wypiłem litry herbaty, kupiłem kilkanaście ciekawych utensyliów oraz kilkanaście paczek herbaty. Obdarowany zostałem też próbkami herbat niedostępnych w Polsce. Wspaniały prezent! Do domu wróciłem uśmiechnięty i duchowo naładowany optymizmem.

Poniżej fotorelacja ze Święta Herbaty 2018. Miłego oglądania i… do zobaczenia za rok!

010406070809101213141516171819202122232425262728293031323334353738394041424344454647484950525354555657585960616263646566676869707172737475